środa, 27 stycznia 2016

TORUŃ MIASTEM MIŁOŚNIKÓW MOBBINGU / TORUŃ 3M = WCIĄŻ JEST SZANSA!



Oto nowe hasło promocyjne naszego miasta:
 TORUŃ MIASTEM MIŁOŚNIKÓW MOBBINGU,
 w skrócie = TORUŃ 3M :-) 
Na pewno chwytliwe! Każdego zainteresuje.
Choć niekoniecznie w pozytywnym rozumieniu...

Wszystko za sprawą lokalnej gazety Nowości i części torunian – to im należą się słowa „wdzienczności” (nie mylić z wdzięcznością) za promowanie tak paskudnego wizerunku naszego miasta. Wszystko w związku z wystawieniem pana Marka Rubnikowicza jako kandydata do ZŁOtej Karety Nowości i głosowania na Niego.
Podkreślam: części torunian, bo największa liczba głosów w plebiscycie nie oznacza, że na pana Rubnikowicza głosowała większość mieszkańców Torunia. Tak jak nie jest prawdą, że w wyborach parlamentarnych na zwycięskie ugrupowanie głosowała większość Polaków... Trzeba umieć liczyć i używać rozumu (choć czasami). 
Nowe hasło w ironicznym nawiązaniu do cudnej starej wersji: Toruń miasto dialogu :-)

https://www.google.pl/search?q=mobbing+obrazy+
dla&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=0ah
UKEwiOu7nU18XKAhVKknIKHcF3BmUQsAQIJA&biw=
1440&bih=727#imgrc=ELpKMYjcwWUSMM%3A

Uwaga! do władz miasta! 
Uprzejmie informuję,
że łaskawie zrzekam się honorarium autorskiego 
za sformułowanie hasła i tantiem z tytułu praw autorskich :-) 
Tak, fakt, kreatywne myślenie po mojej stronie
ale tworzenie faktów w tej (paskudnej) sprawie 
– po Waszej.

TORUŃ MIASTO MIŁOŚNIKÓW MOBBINGU
– może jeszcze tylko 
jakaś wymowna grafika przydałaby się...


http://ro.com.pl/wp-content/uploads/imgarch/mobbing_rys.jpg

poniedziałek, 25 stycznia 2016

JAK BYŁO? - PISZE ZEFIRYN JĘDRZYŃSKI

BYŁO JAK BYŁO = wspomnienia Zefiryna Jędrzyńskiego 
to kawał toruńskiej historii najnowszej. 
Opowieść o ludziach, wydarzeniach, związkach i zależnościach, 
o miejscach, 
także o lewobrzeżu (Stawki). 
Polecam każdemu zainteresowanemu naszym miastem.



(Mankamentem książki jest brak indeksów, 
no i przydałoby się dokładniej opisać zdjęcia przedstawiające konkretne miejsca na Stawkach.)

niedziela, 24 stycznia 2016

MARYNARSKO-WIŚLANY TORUŃ



Swego czasu w toruniarni Maciej NEUMANN pisał o marynarskiej edukacji w Toruniu. Teraz mogę polecić ciekawą, obszerną Jego rozmowę na ten temat z Grzegorzem GIEDRYSEM, w Gazecie Wyborczej.

Fot. z artykułu w GW,
Narodowe Archiwum Cyfrowe.

I przy okazji dygresja dotycząca kształcenia (choć w tym przypadku to za wiele powiedziane…) w dawnym Toruniu użytkowników jednostek pływających.
W 1902 roku w Gazecie Toruńskiej pisano o miejscowej szkole dla… szkuciarzy.
 Niestety, na półrocze zimowe zgłosiła się zbyt mała liczba potencjalnych słuchaczy – zaledwie pięciu. W poprzednim roku zainteresowanie było większe, bo w półroczu zimowym było 46 uczestników, w drugim – 26 osób.
A propos marynarsko – było w toruniarni o porcie Zimowym (z humorem :-)

FLAGA POMNIKOWA I BRAK... PROSZKU DO PRANIA

Sobota nastrajała nieco bardziej niż zwykle patriotycznie, więc i oko w tym kierunku bardziej wyostrzone. Niestety, można powiedzieć, bo mocno w oczy kłuje brudna flaga przy pomniku ks. Jerzego Popiełuszki. WSTYD...
(Bardziej to widać w realu niż na fotografii.)
Przydałby się jakiś dobry proszek do prania i / lub czynny pralniczy interes. A przede wszystkim systematyczne zainteresowanie...




czwartek, 21 stycznia 2016

MOBBING? TO NAS NIE DOTYCZY - CZYŻBY? (KARETY I BAŁWANY)



Mobbing? To nas nie dotyczy artykuł pod takim tytułem napisał w 2011 roku Wojciech Giedrys w Gazecie Pomorskiej. O panu Marku Rubnikowiczu dyrektorze Muzeum Okręgowego w Toruniu. I zaczęły się info w mediach, zaczęła się jazda (i tutaj np.). Dla mnie zakończona wyrzuceniem z pracy – bez przyczyny, a tak naprawdę za walkę z tym, co „nas nie dotyczy”... (i tutaj np.).

Artykuł Giedrysa zapoczątkował forum o tym brzydkim czymś na „M”, burzliwe i pełne konkretów. Ponoć forum żyje do dziś – fenomen, tyle lat… I dowód na to, że wciąż aktualne w Muzeum jest to, co „nas nie dotyczy”…

Dlaczego o tym piszę? Bo do klubu miłośników tej paskudnej praktyki na „M” dołączyły Nowości, niestety. Za sprawą jednego z sms-sowych konkursów / kąkursów dla czytelników, którzy mają wybierać NAJ (wszystko się tu pomieści: najlepszy lokal, lekarz, nauczyciel, babcia / dziadek, najfajniejszy pies / kot i co tam jeszcze). I Torunianina Roku (Złota Kareta ma ładną i starą tradycję - tym bardziej żal...). Im więcej kandydatów, tym więcej sms-sów = tym większa kasa. I o to chodzi. Z zażenowaniem przeczytałam, że w gronie osób wskazanych przez Redakcję do ZŁOtej Karety jest p. Marek Rubnikowicz. Jeśli Torunianinem Roku ma być człowiek zachowujący się jak mobber, łamiący podstawowe etyczne standardy i wykańczający ludzi (o czym zresztą Nowości pisały swego czasu, ha, ha), to tylko POGRATULOWAĆ! Komu bardziej? - Redakcji czy torunianom...?
W facebookowych omentarzach na ten temat ktoś wyjaśniał ideę plebiscytowej ZŁOtej Karety: ma wyłonić osobę nie zasłużoną, ale charakterystyczną dla miasta. I tu muszę przyznać, że Nowości trafiły w dziesiątkę! = ten Pan jest baaardzo charakterystyczny dla toruńskiej „elity”, dla niej jest jak wzorzec metra z Sevres! :-)  Dla szacunku tej „elity” dla ludzi, etyki działania, pracy dla dobra wspólnego, dla jej syndromu boga. Humor i satyra! Chyba też zagłosuję na pana Rubnikowicza! Bo trudno o równie „reprezentatywnego” kandydata!!! :-)

Cieszę się, że zinstytucjonalizowani Panowie (tak się jakoś „składa”, że sms-sowe głosowania wygrywają osoby z instytucjonalnym zapleczem...) przebili moją kandydaturę za rok 2013, choć prowadziłam cały czas trwania plebiscytu. (Ależ nabiłam kasę Nowościom! Są moim dłużnikiem!)  Dzięki temu dziś nie muszę się wstydzić, że jestem laureatką tej nagrody. A ZŁOta Kareta za książkę „Dzieje sztuki Torunia” straciła dla mnie jakąkolwiek wartość. Bardzo to przykre. Zdeprecjonować łatwo, trudniej odzyskać honor i znaczenie. O ile jest potrzebne / przydatne jeszcze dziś komukolwiek...


Prośba do Redakcji: jeśli pan Rubnikowicz wygra i będziecie Mu wręczać ZŁOtą Karetę, miejcie przed oczami wszystkich zgnojonych, wykończonych psychicznie i fizycznie pracowników Muzeum, tych wywalonych z pracy i tych jeszcze w niej wegetujących. A przede wszystkim młodą dziewczynę, która nie podniosła się psychicznie po szykanach ze strony dyrektora i Jego zastępcy, choć minęło kilka lat (znajomi wiedzą, o kim mowa). Jest wrakiem człowieka. Mniejsza o moją krzywdę, ale tego dwóm panom z syndromem boga nie wybaczę. Nie powinni wybaczyć i inni. Zachowania Pana Kandydata kwalifikują Go wyłącznie do SPOŁECZNEGO OSTRACYZMU, a nie jakichkolwiek nagród.




Przypomniał mi się fragment wiersza (nie pamiętam tytułu i autora), w sam raz na tę okazję:

Ja kadzideł  nie palę bałwanom,
Lepionym z pisaku, chociaż błyszczą złotem.
Gdy łotr mi daję rękę, aby potem
Lżyć za plecami, odtrącam podaną.

Czego i Wam życzę. 
Choć to trudniejsze od konformizmu i serwilizmu.