środa, 30 marca 2016

HITY / (C)HITY I KITY - MARZEC 2016



PRZODEM I TYŁEM – LOKALNIE – 
 DO RZECZYWISTOŚCI 
 I DO BYLEJAKOŚCI



MARZEC 2016 

(C)HIT

Specjalnie na użytek marca 2016 wprowadzam nową kategorię: hi!-hi!-HIT lub - sarkastycznie - (C)HIT :-) Zaraz zrozumiecie, dlaczego.
(C)HIT marca to "mistrzostwo świata" w PR-owej propagandzie w wykonaniu Muzeum Okręgowego. Wystawa malarstwa Kossaków, przygotowana przez dr. Stefanię Krzysztofowicz-Kozakowską dla Muzeum Regionalnego w Stalowej Woli, (później wystawa jako "objazdówka"), reklamowana jest jako świetna wystawa Muzeum Okręgowego w Toruniu.

Tylko w jednym miejscu znalazłam info (wypowiedź Anny Kroplewskiej-Gajewskiej, w rozmowie z Tomaszem Bielickim),  że wystawę przygotowała dr. Krzysztofowicz-Kozakowska: 
(TB) - Te dzieła stworzone przy pomocy jego syna można w jakiś sposób rozpoznać? 
(AK-G) - Dr Stefania Krzysztofowicz-Kozakowska, która przygotowała naszą wystawę, jest w stanie to zrobić. My jednak takich dzieł nie prezentujemy.
 

Stalowa Wola zamieszcza RZETELNE info: Kurator wystawy dr Stefania Krzysztofowicz-Kozakowska. Koordynacja ze strony Muzeum Regionalnego w Stalowej Woli Monika Kuraś, Anna Szlązak. 


Dopiero pod koniec marca, w artykule Janusza Milanowskiego w "Naszym Mieście", pojawiła się prawdziwa informacja o "toruńskiej" wystawie. Jedyny rzetelny dziennikarz?
  




W Toruniu obie panie (Krzysztofowicz-Kozakowska i Kroplewska-Gajewska) w prasie nazywane są równorzędnie kuratorkami... (Czy wystarczyło dodać prace ze zbiorów toruńskich?) Cóż, kurator – koordynator, jedno i drugie na K… :-)

Kiedyś
kuratorem była osoba wnosząca wkład twórczy i intelektualny w kreowanie wystawy (sformułowanie problemu, stawiania pytań i poszukiwania nań odpowiedzi). W czasach, kiedy robiło się takie problemowe Wystawy, przez duże W…
Dziś kuratorem jest nazywany (niemal) każdy, kto robi „przy wystawie” cokolwiek, nawet tylko robotę logistyczno-organizacyjną. Ważną, ale daleką od koncepcyjnej.
Cóż, posługując się trawestacją znanego cytatu można powiedzieć: jakie muzeum, taki kurator :-)

Autorem książki nie jest wydawca czy drukarz (choćby się za takowego podawali), ale ten, kto ją wyMYŚL i napisał. Analogie z opisanym wyżej przypadkiem nie wymagają wyjaśnienia, jak sądzę :-)


Oj tam, oj tam - słowa przecież dziś nic nie znaczą,. Szczególnie w ustach decydentów, a tych toruńskich „decydętów od kultury” szczególnie. Dość przywołać zamieszanie informacyjne związane z „reorganizacją” kina Centrum (reorganizacja, a ogłoszenie o naborze ofert na stanowisko kuratora kina już wisi...). Znam z autopsji „reorganizację” w Muzeum, tj. likwidację stanowiska, które krótko po spełnieniu swego szczytnego celu oszczędnościowo -organizacyjnego (ha, ha!), tj. po wyrzuceniu z pracy ofiary mobbingu, cudem powróciło...
Słowa coś znaczą, kiedy wypowiada je osoba WIARYGODNA.  Ale wiarygodność dziś zdecydowanie nie jest w cenie. Przegrywa z zamordyzmem. Właściwie należałoby użyć czasu przeszłego ("słowa coś znaczyły..."), podobnie jak w odniesieniu do kuratora kiedyś i dziś.

UZUPEŁNIENIE: NEWS! (31.03., godz. 18.28) = "kierownik kina pozostaje..." Ale co z kuratorem? Zamiast jednej osoby - dwie? To oszczędności w stylu iście "kulturalnym", jak tutaj... :-) (jest i "dooobry gospodarz" i "robi, co przykażą, więc oszczędza tak, jak może"...).




KIT

Rada Okręgu Bydgoskie Przedmieście do wymiany, za sprawę Jakuba Wiśniewskiego – członek Rady nie mógł uczestniczyć w spotkaniach Rady z powodu barier architektonicznych.
Po interwencji p. Wiśniewskiego, dziennika "Nowości" i Przewodniczącego Rady Miejskiej, siedzibę Rady Okręgu przeniesiono do Zespołu Szkół nr 26 przy ul. Fałata. Nie szkodzi! - pani Przewodnicząca stwierdziła: ZA DALEKO, LUDZIE SIĘ PRZYZWYCZAILI. Kto to widział, żeby zmieniać coś z powodu jednej (niepełnosprawnej) osoby!

Przewodnicząca:- Pan Jakub wszedł do rady, bo odpadali nam z niej studenci. Uprzedzałam go, jak wygląda nasza praca i siedziba. W kontekście rozważenia, czy jako osoba niepełnosprawna faktycznie nadaje się do tej pracy społecznej.
(Było też o tej sprawie w Radio PiK)

Według mnie po czymś takim „Rada” do wymiany. Cała, bez względu na zasługi członków, skoro nie umieli / nie zechcieli (przynajmniej ja nic o tym nie wiem; jeśli się mylę,- proszę o sprostowanie!) przeciwstawić się stanowisku Przewodniczącej.
Nie oddałabym głosu na osoby, którym brak empatii w stosunku do pojedynczego człowieka, bo to może przekładać się na brak empatii do mieszkańców w ogóle. I brak szacunku do nich.


Oto obecny skład Rady ("Rady"):

Dawid Joanna

Lewandowska Małgorzata

Pekasiewicz Maria - Przewodnicząca

Pronobis Bronisław

Rzadkiewicz Damian

Stawiski Maciej

Stypułkowska Magdalena

Wiśniewski Jakub

Wojtas Jarosław

Żółtowski Janusz

Jakub Wiśniewski zrezygnował z pracy w Radzie Okręgu Bydgoskie Przedmieście, bo nie mógł pokonać fizycznych barier. Skandal.
O członkach tejże Rady Okręgu powiem, że nie umieli pokonać umysłowych barier. Skandal do kwadratu, bo to reprezentacja nas wszystkich.
Wnioski smutne o tyle, że bariery fizyczne, architektoniczne czy jakiekolwiek inne tego rodzaju jednak mimo wszystko ŁATWIEJ POKONAĆ (to tylko / "tylko" kwestia techniczna) niż bariery umysłowe. W tym drugim przypadku to kwestia mentalna...

2 komentarze:

  1. Poznałam panią przewodniczącą Rady na spotkaniu z prezydentem miasta 17 marca. Wydała mi się osobą energiczną i konkretną, więc postanowiłam po raz pierwszy pójść na spotkanie Rady w kwietniu (w SP13, a jakże!). Teraz z przykrością czytam, że pani tej nie brakuje tupetu, a energia to raczej ta z gatunku buraczanej i butnej. Szkoda, że pan Jakub WiŚniewski zrezygnował. Pracuję w SP26 i wiem, jak nowocześnie jest ta szkoła wyposażona. Zebrania w niej to przyjemność, a barier nie ma ŻADNYCH. Po tym artykule zastanawiam się, czy mam dość siły przebicia, żeby iść na zebranie Rady i forsować niepopularny pogląd. Spróbuję. Pójdę choćby po to, żeby z bliska zobaczyć skład tak kuriozalnej Rady.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję! Oby więcej osób poszło i powiedziało, że tak po prostu nie wolno...

    OdpowiedzUsuń