czwartek, 25 października 2018

SUBIEKTYWNY SŁOWNIK już-po-WYBOR(C)ZY (12) – PRZEDWCZEŚNI TORUNIANIE (+ ULICOLOGIA)



Czy wiesz, że w 1933 roku mieszkańcy części miasta Podgórz głosowali w Toruniu? Czyli de facto zostali uznani za torunian o 5 lat wcześniej niż wszyscy lewobrzeżni (połączenie obu miast nastąpiło ostatecznie w 1938 roku).

Słowo Pomorskie, XI 1933.

Prasa donosiła: Podczas wyborów do toruńskiej Rady Miejskiej w 1933 w obwodzie 1 okręgu nr I znalazła się część lewobrzeża, tj. ulice: dworzec Przedmieście, Dybowska, Wojczyńskiego, Kujawska (nr 2-22). Ulice toruńskie tego obwodu to: Łazienna, Majdany, Nadbrzeżna (od nr 5 do 18 i barak), Podgórska, św. Jana, Żeglarska. Miejsce głosowania: restauracja Dittmanna Pod Złotą Kotwicą, ul. Łazienna 2. 

Dlaczego tę akurat część lewobrzeża wyodrębniono? Chodziło o dworzec kolejowy oczywiście. Zwracam uwagę na miejsce głosowania – w znanym lokalu Dittmanna nad Wisłą. 

Fragment planu miasta,
Archiwum Państwowe w Toruniu.
Jeszcze jedno "czy wiesz, że…?" Czy wiesz, że nad Wisłą była ul. Admirała Dickmana? Nie, nie, to nie ulica tegoż toruńskiego  armatora i przedsiębiorcy. Uwieczniono w ten sposób zapewne Arenda Dickmanna, admirała polskiej floty wojennej i zwycięzcę w bitwie pod Oliwą (1627). Obaj panowie jednak w tym żeglarskim kontekście i nadwiślańskim miejscu.

środa, 24 października 2018

KIEDY MATEMATYKA I LOGIKA OKAZUJĄ SIĘ DO D… , CZYLI PO WYBORACH

Kiedy matematyka i logika okazują się do d...? Wtedy, kiedy stosuje się dzielenie mandatów metodą d’Hondta, które w wyborach samorządowych dalekie jest od wielu rzeczy: matematyki, logiki, sprawiedliwości, od poczucia obywatelskiego wpływu-na-cokolwiek, dalekie od doskonałości, co na toruńskim przykładzie wyjaśnił Robert Czekański

Galeria Rusz
Kiedy mandat dostaje ten, kto ma kilkakrotnie mniej głosów od konkurenta, to wyborcy są co nieco „zrobieni w konia”… Poza tym ZA DUŻO PARTII W SAMORZĄDACH! Na konkretnych ludzi powinniśmy głosować, a nie ilorazy, przeliczniki itd.
Kiedyś był „jedynie słuszny” monopol PZPR, dziś jest „sławetny” duopol PiS i PO – prawdziwy świat nie jest tak zabetonowany! Hegemonia duopolu + media + brak refleksji sprawiają, że wykoślawienie sięga i samorządów. Żal.

Przed ciszą wyborczą zadałam pytanie, czy będzie NOKAUT? Hmmm, faktycznie był, ale nie ten spodziewany…😩 Miałam nadzieję, że uniwersalne, PONADPARTYJNE idee miasta przyjaznego dla mieszkańców, reprezentowane przez bezpartyjny MY TORUŃ, dają nadzieję na drugą turę w wyborach prezydenckich. Tym bardziej, że poparte dotychczasową pracą radnych Czasu Mieszkańców w Radzie Miasta (2014-2018) – czyli przedstawicieli mieszkańców bez partyjnej „czapy”, bez układów typu koalicja-która-nie-jest-koalicją itp. itd.
Około 25% mieszkańców Torunia wybrało prezydenta w pierwszym podejściu (ponad 50% głosujących przy frekwencji około 50%). Czyli około 25% torunian najbardziej lubi piosenki,które już zna... 😰+😭 = najbardziej lubi polską zjednoczoną partię władzy.
Około 25% torunian nie chce mieć poczucia sprawczości choćby w najmniejszym stopniu, nie chce uczestniczyć w podejmowaniu decyzji. No tak, łatwiej, kiedy ktoś decyduje za nas, wtedy odpowiedzialność ponosi ktoś inny, można do woli narzekać i krytykować. Ta część mieszkańców zdecydowała, że nadal będzie rządzić prezydent, a Rada Miasta, która do tej pory była połączona koalicją-która-nie-jest-koalicją, wciąż będzie tylko przyklaskiwać. W moim śmiesznym rozumieniu demokracji koalicja powinna dotyczyć programu, celów i zadań, a nie zgody na wszystko. Koalicja nie wyklucza dyskusji! No tak, ale to przecież była koalicja-która-nie-jest-koalicją 😰. Pytanie zasadnicze: CZY NADAL NIĄ BĘDZIE? Podczas rozmów przed wyborami wiele osób pytało: a po co właściwie ta Rada? Mieli rację 😕.
Około 25% mieszkańców Torunia najbardziej lubi anachroniczną wizję miasta z epoki słusznie minionej (asfalt – beton samochody), zastany układ personalny określonej „jakości” (czego przykładem szef instytucji ku...ltury z wyrokiem karnym, inny szef znany z mobbingu itp. itd.). Co do tej wątpliwej „jakości” naszych „elit” / elyt – tak samo, jak tenże szef instytucji ku…ltury z wyrokiem, poza standardem przyzwoitości jest dla mnie kandydowanie osoby z prawomocnym wyrokiem. Chodzi o Łódź oczywiście. Odwieczne prawo w „polityce”: nam wolno – innym nie.

Toruńskie wybory pokazały, że wolimy „być rządzeni” niż podejmować odpowiedzialność; pokazały, jak daleko nam do społeczeństwa obywatelskiego, przynajmniej u nas na prowincji. Głosujemy na „piosenki, które już znamy”, na mężów / żony / synów / córki znajomych, na nazwiska, które gdzieś kiedyś obiły się o uszy, które były na plakatach / banerach koło szkoły, na płocie miejskiej budowy, cmentarza. Oj, takich miejskich jutronautów nam brakuje...! (MIASTONAUTÓW).
Mam to poczucie od dawna, a pogłębiło się podczas rozmów w okresie przedwyborczym z torunianami na ulicy, w autobusie, w sklepie, ale też ze znajomymi, których poznaję od „nowej strony” – strony braku zaangażowania w swoje miasto. Braku zainteresowania sprawami podstawowymi nawet. Cóż, każdy ma prawo do bierności. Kiedyś, dawno, dawno temu (jak to bajanie brzmi w bajkach...) była grupa społeczna zwana inteligencją (dziś niektórzy nazwaliby ją kastą...). Odróżniał ją od innych grup między innymi etos zaangażowania społecznego i poczucia odpowiedzialności za dobro wspólne. Coś jakby przedstawicieli tejże coraz mniej. Nie opłaca się „po prostu”. Smutne.

Smutne podsumowanie nie wynika wyłącznie z wyborczej porażki MY TORUŃ, ale przede wszystkim z wyników wyborów w Toruniu w ogóle. Analiza listy nowych radnych w połączeniu z analizą ich pracy w ciągu minionych 4 lat pokazuje, że to nie rzetelna praca i wiedza, zaangażowanie na rzecz miasta i mieszkańców (nie mylić z partią i władzą!) są najważniejsze. Liczą się sztuczki „marketingowe”, pieniądze na „reklamę”, bycie synem X-a czy prawą ręką Y-a i inne takie tam „drobiazgi”. Sprawdza się stwierdzenie klasyka: ciemny lud to kupi! Wciąż kupuje. (Dobrze, że przynajmniej w dużych miastach jednak NIE). Tak, wiem, w polityce liczy się skuteczność, ale ta w wersji bez cudzysłowu!

Legal or not legal? Nie wiem...
Pojawiły się krótko przed ciszą wyborczą,
zniknęły zaraz po wyborach.
 

Nowoczesna, która powstawała w kontrze do Platformy Obywatelskiej, teraz razem = też koalicja-która-nie-jest-koalicją? Szybka (r)ewolucja. Co z tożsamością? Z obietnicami? O wartościach nie wspomnę, bo mógłby ktoś zapytać: CO TO SĄ WART-OŚCI? 
 
Galeria Rusz
Z tych względów nie nadaję się do „polityki”, co wiem i twierdzę od zawsze, choć mam wciąż niewyczerpaną wolę poprawiania świata i żywą wciąż niezgodę na to, co złe i głupie, co krzywdzi innych. Jedyna partia, którą reprezentuję od zawsze, wytrwale i konsekwentnie, to moja jednosobowa Partia Wrogów Głupoty 😉. Nie ma szans na przebicie się do tzw. elektoratu 😰, nie ma szans na wpływanie na rzeczywistość 😰 (choć pracuję rzetelnie od lat wielu nad obniżaniem poziomu tejże na G). I niech tak zostanie, bo najważniejsze są dla mnie wartości. Śmieszne, prawda?

Już po wyborach. Bezpartyjna grupa MY TORUŃ przeżyła nokaut. Cóż, życie toczy się dalej. Nadal będę pracować nad uświadamianiem, że kultura to korzenie, że korzenie – to poczucie przynależności, z którego między innymi rodzi się OBYWATELSKOŚĆ. Rodzi się = optymistyczne stwierdzenie; może raczej: zrodzi się, kiedyś… Oby jak najszybciej.

piątek, 19 października 2018

SUBIEKTYWNY SŁOWNIK WYBOR(C)ZY (11) – CZY BĘDZIE NOKAUT?



Ostatni przed ciszą wyborczą odcinek z cyklu Subiektywny słownik wyborc(z)y. Zabrakło czasu na spisanie innych refleksji i spostrzeżeń z przedwyborczej pracy i obserwacji. Praca najważniejsza, bo każdy głos się liczy.
Czy będą kolejne odcinki Subiektywnego słownika…? To zależy. Pytanie można postawić inaczej: CZY BĘDZIE NOKAUT?
😂(zabetonowanego układu). Czyli: czy będzie druga tura głosowania na prezydenta miasta? 

😂😂😂😂😂

Jeśli będzie druga tura, to będzie NOKAUT. Byłby to w jakimś sensie sukces MY TORUŃ = pokazania realnej alternatywy i przełamania monopolu władzy odwiecznej, chciałoby się powiedzieć;  zainspirowania torunian do innego myślenia o mieście, do zastanowienia nad wyborem przyszłości na lat AŻ PIĘĆ tym razem.

Jeśli nie będzie drugiej tury – cóż, nadal będziemy ROBIĆ SWOJE dla naszego miasta i jego mieszkańców. Minione 4 lata udziału Czaso-Mieszkańców w Radzie Miejskiej pokazały, że nawet tak mała grupa może wprowadzić pewne tematy do dyskusji, może wpływać na decyzje, może przede wszystkim być REALNYM PRZEDSTAWICIELEM MIESZKAŃCÓW wobec decydentów. Tak, tak, liczba mnoga, bo decydentów jest wielu – to nie SAM PREZYDENT. To radni – o ile nie są bezradni / bezwolni / bez inicjatywy / podlegli partyjnym nakazom / koalicjom-nie-koalicjom po toruńsku itp. itd. Dlatego tak ważny jest każdy głos – wybierzmy radnych, którym nie jest wszystko jedno.

za: Pixabay

Głosuj na MY TORUŃ!
Jestem dumna, że jestem w gronie My-Torunian
– ludzi z pasją i wiedzą, którzy mają wolę poprawiania świata
(jak ja w mojej osobistej odwiecznej Partii Wrogów Głupoty 😏) – poprawiania póki co „tylko” naszego miasta,
ale wystarczy roboty, oj wystarczy!
Głosuj na MY TORUŃ!