środa, 31 grudnia 2014

SYLWESTROWO



Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!

Do życzeń dołączam fajerwerkowe zdjęcia
Andrzeja R. Skowrońskiego.

Jak zawsze - wystrzałowe!




wtorek, 30 grudnia 2014

URODZINY TORUNIARNI




Toruniarnia
ma urodziny – skończyła rok. 
To okazja do podsumowań.

Fot. httpbuhh.pl1120_ekartka_babeczka_na_urodziny.html


Cóż znaczy jednak ten roczek wobec wieków historii,
której toruniarnia jest poświęcona…

Przez ten rok sporo zmieniło się w moim życiu. Tym razem na lepsze... Za sprawą Najbliższych, pracy nad sobą (w tej swoistej rehabilitacji społecznej toruniarnia odegrała ważną rolę), nowej pracy zawodowej. Znów weszłam na wysokie obroty, mam plany, nie nadążam z realizacją kolejnych pomysłów. 
Przez ten rok znalazłam akceptację i miejsce w nowych środowiskach: Czasu Mieszkańców i Toruńskich Spacerów Fotograficznych. Oba dla mnie ważne, choć każde inaczej.

Ekipa CzM w akcji, XI 2014.


Czas Mieszkańców
, jego oczekiwania wobec mnie
w związku z wyborami samorządowymi ostatecznie postawiły mnie do pionu. To była taka psychiczna reaktywacja... :-) Czas Mieszkańców dał mi mocną motywację do walki z własnymi ograniczeniami, przywrócił wiarę w to, że jestem potrzebna. I co równie ważne – pokazał perspektywę. Dzięki Wam czaso-mieszkańcy za to!
A TSF
= to nowe toruńskie inspiracje, możliwości kreatywnego myślenia w kategoriach sztuki i Torunia, mojego miejsca na ziemi.

Komu potrzebna była / jest toruniarnia?

Czytelnikom czy mnie? Czy obojgu?
Ja już przyznałam się, że blog był dla mnie jednym z kroków w drodze powrotu do normalnego życia :-) Co do Czytelników i odbioru toruniarni niżej kilka wymiernych parametrów za okres 30 grudnia 2013 – 30 grudnia 2014:

LICZBA:
postów opublikowanych = 352
postów w najobfitszym miesiącu (I 2014) = 47
wejść = około 29 000
Najliczniejsza grupa czytelników przeczytała post na temat książki o katedrze (i wciąż czyta, choć napisany w styczniu 2014 roku). No właśnie: przeczytała czy obejrzała? I czy przełożyło się to na sprzedaż książki? (tego oczywiście nie sprawdzę). 
Czy wynika z tego, że obrazki ważniejsze od wiedzy / informacji? (jak to w internecie…). Toruniarnia stawia na zainteresowanie Czytelników toruńską problematyką, a obrazki – cóż, ważne, ale w odniesieniu do opisywanych tu staroci czasem trudno je znaleźć i / lub pozyskać. 
Trochę mnie zdziwiło, że posty dotyczące Czasu Mieszkańców były tak chętnie czytane. A miałam wątpliwości, czy jest w toruniarni miejsce dla polityki. Uznałam jednak, że może mój blog może być moim narzędziem do komunikowania się z toruńsko zaangażowanymi wyborcami. Statystyka pokazuje, że zaakceptowaliście tę decyzję.

Fot. Krzysztof Żółtowski

Sporo osób przeczytało interpretacje fotogramów TSF. Mam nadzieję,  że dzięki tym tematom toruniarnia (i jej historyczno-kulturalna problematyka) dotarła do nowej grupy odbiorców.

W cyklu HITY I KITY największym zainteresowaniem cieszył się post z kwietnia 2014 roku, dotyczący m.in. macdonaldyzacji kultury oraz współczesnego muzeum i ludeum (łac. museion, ludeion).
Może wreszcie muzealnicy zechcieliby zająć się problematyką ewolucji współczesnego muzeum i nowych, paramuzealnych form uczestniczenia w kulturze?
Tego rodzaju refleksja jest niezbędna dla określenia kierunku, w którym mają zmierzać muzea i pochodne od nich formy. O ile kogoś to obchodzi…

niedziela, 28 grudnia 2014

HITY I KITY - GRUDZIEŃ 2014



PRZODEM I TYŁEM

– LOKALNIE –


DO RZECZYWISTOŚCI I DO BYLEJAKOŚCI


GRUDZIEŃ



HIT
Znów dylemat – bo wybór dotyczy zupełnie różnych kategorii…
Pierwszy HIT, z kategorii historycznej, to ważna informacja dotycząca dziejów toruńskiej sztuki użytkowej. To dwa nowo poznane artefakty – dwa zegary kaflowe toruńskiej roboty, opisane w toruniarni dzięki uprzejmości Kolekcjonera-właściciela.  Szczególnie cenny jest kaflak Jacoba Erharta z lat 1639-1646. Cieszę się, że tym samym monografia toruńskiego zegarmistrzostwa mojego autorstwa wciąż jest niedokończona. :-) 




Drugi HIT, z kategorii współczesno-społecznej, ale dotyczącej też zabytków kultury miasta, to powołanie w Radzie Miasta nowej komisji – ds. rewitalizacji. Na wniosek Czasu Mieszkańców – to nasz sukces. Czy i co uda się zrealizować w tej kwestii, czas pokaże – CzM ma tylko czterech radnych… 

Przy okazji tu ciekawy artykuł o ruchach miejskich i człowieku publicznym.


KIT
Swego czasu Alicja Cichocka-Bielicka w „Nowościach” pytała: Czy spiżowy posąg słynnego astronoma może „mieć” poglądy? Chodziło o przebieranie figury wielkiego nieboznawcy z różnych powodów – przebieranie uzasadnione lub nie, wedle oceny urzędników. Uzasadnione tylko wówczas, kiedy ONI tego zechcą. Bo tak w ogóle to Miejski Konserwator Zabytków, wielce zatroskany o stan zachowania zabytku zagrożonego tym przebieraniem, zabronił tego rodzaju przedsięwzięć. Ale tylko NIEKTÓRYM. Urzędniczym władcom WOLNO. Było o tym w toruniarni, nudno znów przypominać.
Nudno znów przyznawać KIT miesiąca… – Kopernik znów został „ustrojony”
, tym razem z okazji Dni Grzegorza Ciechowskiego. Ależ ci urzędnicy w swoim anty-działaniu KONSEKWENTNI! (a właściwie kąsekwentni) :-)

Nie chce mi się pisać o kolejnych KITACH z cyklu arogancja władzy i jej pochodnych:
1) prokurator w MPO (toruńskie VIP-y, biedne misie, są tak pracowicie zapracowane, że zapominają… gdzie pracują i jakie pełnią funkcje w zarządach, spółkach itp. itd.) 
2) brak jawności działania miejskiej spółki Toruńska Infrastruktura Sportowa, przy okazji urodzin Radia Maryja (ile zapłacił TIS ich organizator?). 
Joanna Posadzy stwierdziła m.in.: „Spółka Toruńska Infrastruktura Sportowa nie wyraża zgody na upublicznienie wnioskowanych przez Pana informacji, ponieważ warunki handlowe zawarte w umowie są wynikiem indywidualnych negocjacji pomiędzy stronami, a ich upublicznienie stanowi naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa i łączącej strony umowy. Ponadto, warunki zawarte w umowie są wartościami chronionymi stosownie do art. 5 ust. 2 (ustawy o dostępie do informacji publicznej).” Tym sposobem Joanna Posadzy startuje w tej samej konkurencji, co rzeczniczka Prezydenta Aleksandra Iżycka (m.in. tu i tutaj), pt. w arogancji wobec torunian, i bije się z Nią o plamę pierwszeństwa.

I tak trochę dla symetrii, także KIT z kategorii współczesno-społecznej – obsadzanie komisji w Radzie Miasta nie według kompetencji, ale wedle… - no właśnie, czego? Układzików, interesików? Czyli kąpetencji, jak ja to nazywam… 
Jeszcze dygresja w sprawie tego, co znaczą SŁOWA. Czym różnią się kompetencje od kąpetencji, nikomu z przeciętnym ilorazem inteligencji tłumaczyć nie trzeba. Podobne rozróżnienie trzeba stosować w odniesieniu do ruchów miejskich, do których teraz aspiruje wieeelu. Nawet prezydent Zaleski, w wywiadzie w „Nowościach”, określił siebie jako... reprezentanta ruchów miejskich. Chyba róchów. Żeby nie było wątpliwości, jak rozpoznać PRAWDZIWY ruch miejski – poradnik tutaj
Dziś słowa często NIC NIE ZNACZĄ (szczególnie w polityce…) lub znaczą coś wręcz PRZECIWNEGO do ich pierwotnego sensu. (Ciekawie o procesie przemian języka w Ewa Wilk, „Pogubione słowa”, Polityka, nr 51/52, 17.12.-28.12.2014, s. 32-35.)