poniedziałek, 30 stycznia 2017

PODGÓRZ SPRZED LAT: Z ŻYCIA CYWILÓW I WOJSKOWYCH (SERIA PODGÓRZ)

Herb Podgórza z czasów pruskich.

Z racji działań dotyczących poznawania zabytków i historii Podgórza trochę jeszcze ponudzę o mojej dzielnicy. Była konferencja, była wystawa, będzie książka po-konferencyjna (planowana na 13 V 2017). Będzie ciąg dalszy – mam nadzieję...
Wystawowa podróż w czasie była zaledwie mini impresją z życia podgórzan, cywilów i wojskowych, z 2 połowy XIX w. po kres samodzielności miasta (1938) i rok 1945. Pokazaliśmy co nieco na temat: magistratu i infrastruktury, szkoły, poligonu artyleryjskiego, pomników, browaru, kultury i rozrywki, miejsc i ludzi, fotografów, także nazw ulic. Te i inne wątki czekają na rozwinięcie. Czekają w kolejce na badania i opracowanie... 

Kilka kolejnych postów PODGÓRZANI 😉 przygotuję na podstawie kwerendy w Archiwum Państwowym (dziękuję APT!) oraz materiału z wystawy – dla czytelników, którzy do Archiwum na wystawę nie dotarli i dla tych spoza Torunia.

PODSTAWOWE DATY
= niezbędne dla mniej podgórsko-wtajemniczonych:
1555 – Pierwsza wzmianka w źródłach pisanych o Podgórzu.
7 XI 1611 – Zygmunt III Waza nadał Podgórzowi prawa miejskie.
1771 – Przyłączenie Piasków.

1813 – Podgórz i okolica spalone przez wycofujące się wojska francuskie.
1833 – Utrata praw miejskich na okres niemal stulecia (mimo starań o ich odzyskanie).
1878 – Przyłączenie Kluczyków.
2 połowa XIX w. – rozwój dzięki obecności kolei żelaznej oraz garnizonu (Twierdza Toruń).
1892-1919 ­– Wydawana lokalna gazeta „Podgorzer Anzeiger”.

1902 – Wybrukowano Marktstrasse / Rynek.
1907-1908 – Powstał nowy ratusz z urzędem poczty, wodociągi, gazownia.
1907 – Próby przyłączenia Podgórza do Torunia.

1924 – Odzyskanie praw miejskich.
1924 – Linia autobusowa Toruń – Podgórz.
Lata 30. – Rozwój budownictwa, przemysłu i rzemiosła.
1934 – Przyłączenie gminy Piaski, wsi Stawki. Linia tramwajowa przez nowy most drogowy.
1936 – Przyłączenie Rudaka.
1938 – Przyłączenie do Toruniu (decyzja z roku 1936), mimo protestów podgórzan.
1939 – Najwięksi pracodawcy to Polskie Koleje Państwowe i Browar Pomorski.
24 I 1945 – Zniszczenie centralnej części Podgórza wskutek wybuchu na przyrynkowych torach kolejowych.

Członkowie Toruńskich Spacerów Fotograficznych
podczas foto-wędrówki po Piaskach i Podgórzu.
Fot. Michał Michalski
 

CZY WIESZ, ŻE?
Początki idei połączenia obu miast sięgają 1870 roku (!). Działania w tym kierunku zintensyfikowano w roku 1907.
W 1918 roku sformułowane zostały warunki ewentualne połączenia miast, mówiące między innymi, że Toruń wybuduje most przez Wisłę, z linią tramwajową, że deputacja toruńska zostanie powiększona  o radnych z Podgórza. Umowa ta miała stracić ważność, jeśli nie będzie zrealizowana do 1 kwietnia 1923 roku.
1 kwietnia to symptomatyczna dla Podgórza data… = ostateczne oficjalne połączenie obu miast (w 1938 roku) też miało miejsce się 1 kwietnia. 

Połączenie Torunia i Podgórza wymagało wprowadzenia nowego nazewnictwa obu miast. Jedna z propozycji to: Prawe Miasto – dla Torunia i Lewe Miasto – dla Podgórza. Lewe, hmmm = termin wieloznaczny… W praktyce często stosowano nazwę Toruń Południe, a ostatecznie przyjęto: Toruń Podgórz. 

Przy okazji zapraszam do lektury
piernikajki o podgórskiej  tematyce
😉

niedziela, 29 stycznia 2017

HIERARCHIA DZIOBANIA I ... (NA SZCZY-CIE)



Taka refleksja: od-przyrodnicza = z hierarchią związana. Acz bynajmniej nie tą zwierzęcą.
W naturze jest hierarchia dziobania. I sra..., niestety (sorki za dosadność😉). Jak w życiu. No i kto tu jest GWIAZDĄ?

Siedzisz (niby) na szczy-cie, a z innego punktu widzenia to dołek.

Siedzisz (niby) na szczy-cie, a ktoś ci... robi na głowę.

Siedzisz (niby) na szczy-cie, a podstawa krucha...
 

A gwiazda z góry może wyglądać jak... naleśnik 😊

HITY I KITY - STYCZEŃ 2017


PRZODEM I TYŁEM
– LOKALNIE –
DO RZECZYWISTOŚCI I DO BYLEJAKOŚCI


HITY I KITY – STYCZEŃ 2017



HIT

Bezdyskusyjnie konstatacje Grzegorza Giedrysa, z cyklu GIEDRYS MÓWI: Czego najbardziej boi się torunianin?

za: Pixabay

O kunktatorstwie w wydaniu miejscowym, o miejscowym trendzie pacyfikowani myślących, a tym bardziej – myślących inaczej niż JNP (=Jaśnie-Nam-Panujący) i metodach temu służących. Tu inwencja / inwęcja JNP nie zna granic. Więc ludzie, którzy mają swoje zdanie, milczą, nie zabierają głosu w sprawach dla nich ważnych, nie dyskutują, nie krytykują. Nie uczestniczą w kąsultacjach, bo wiedzą, że to bezprzedmiotowe, nie chodzą na wybory – nawet do rad okręgów, bo kopanie się z koniem jest przeciwskuteczne. I boli.

Giedrys pisze: Kim są ci "ktosie"? Nie dowiemy się tak łatwo, bo wybierają milczenie. Tak jest po prostu wygodniej, bo w Toruniu najświętszy jest spokój. Gdy przypomnimy sobie wszelkie tego rodzaju sytuacje, zrozumiemy, że lęk przed wychylaniem się i udziałem w otwartej debacie nie jest aż taki żenujący i bezpodstawny, jak by się na pozór wydawało. Instynkt w Toruniu podpowiada, że nie warto się niepotrzebnie narażać.

za: Pixabay

To artykuł między innymi o mnie, tyle że ja wybrałam tę drugą drogę: mówienia głośno o patologiach. Drogę trudną. I bezsensowną – tym bardziej, że to ja zostałam ukarana za działanie na rzecz dobra wspólnego (instytucji finansowanej z publicznych środków, pomijając ludzi, bo ci nikogo nie obchodzą), a patologia trwa w najlepsze (i mać trwa... - ups: ma trwać...). Jej destrukcyjną „moc” Giedrys wypunktował mimochodem we wcześniejszym  tekście, podsumowującym rok 2016 w kulturze Torunia. Jedyna wzmianka o (moim) Muzeum w kontekście sukcesów i dokonań instytucji kultury to info, że… niebawem odbędzie się konkurs (kąkurs?) na dyrektora Muzeum. Jakby największa instytucja kultury w Toruniu, pochłaniająca najwięcej pieniędzy, nie istniała

PS. Dodam, że zdarza się, iż tematyczne zapytania o muzealia (kwerendy) trafiają do mnie. I to nie ZAMIAST do Muzeum, ale JUŻ PO otrzymaniu odpowiedzi z Muzeum. Bez komentarza.


W tym kontekście gratulacje dla decydętów 😃 Muszą mieć naprawdę doskonałe samopoczucie i stosowny poziom kąpetencji, żeby tego nie widzieć! Szczególne pozdrowienia dla p. Bartłomieja Jóźwiaka, w czasach mojej walki z mobbingiem przewodniczącego (ha, ha!) komisji kultury Rady Miasta. Wówczas sądziłam, że ta olewka problemu to szczyt dna. Ależ byłam naiwna!

Drugi HIT stycznia także w kategoriach dziennikarskich: Tomasza Ciechońskiego artykuł Histeria uzdrowiskowa w urzędzie. To rzetelna,precyzyjna relacja o kwestii „uzdrowiska” w Toruniu, ukazująca mechanizmy działania i kąpetencje władz miasta. Masakra, czyli nic nowego w zasadzie. Plus to, o czym pisze Giedrys, i mamy lokalny San Kolesiobar, trawestując najsłynniejszego na świecie klasyka od new-geografii.



KIT

Standardy San Kolesiobar spełniają działania JNP (Jaśnie-Nam-Panujących) związane z wydawaniem zezwoleń na bezpłatne parkowanie w strefie płatnej. Czyli tzw. afera parkingowa, ujawniona przez (mój) Czas Mieszkańców.


Z netu

Niby szczegół, ale – znowu – obnażający i kąpetencje i stanie ponad prawem JNP. Elita San Kolesiobar (jak liczna?) dysponuje dokumentami, które uprawniają dosięgania do naszej kieszeni (czyli do zwolnienia z opłat, które gorszy sort obowiązują).
To raczej dokumęty: bez podpisu!, bez podania podstawy prawnej decyzji!, bez adresata. Taki świstek za każdym razem powinni zakwestionować kontrolerzy parkingów, Straż Miejska. Dlaczego tego nie robią? Patrz wyżej: Czego najbardziej boi się torunianin? Co sądzić o JNP, którzy w majestacie (bez)prawa takimi świstkami się posługują? Czy honorują – konsekwentnie – dokumęty bez podpisu od przedstawicieli gorszego sortu? 

Oj tam, oj tam, głupio gadam, wszak to stądardy wszechobecne teraz…  – jedne dla kolesiobarczyków, inne dla gorszego sortu (używając najłagodniejszego terminu z oficjalnie stosowanych). Pogarda dla motłochu* wszechobecna.

*Dla niekumatych: motłoch = zbiór rozłączny z kolesiobarczykami.

Pogarda potwierdzona w stwierdzeniu Prezydenta po zakończeniu kontroli: szczegółowe omawianie wyników kontroli, której przyczyny były szeroko komentowane w mediach, zajęłoby nam teraz zbyt wiele czasu To po co była kontrola? Ujawniła m.in. brak procedur! (przypomnę, że w stosunku do dokumentów, które skutkują finansowo) - te mają być TERAZ wprowadzane. Bez komentarza.
Mieszkańcy mają prawo do KONTROLI Prezydenta m.in. przez DOSTĘP DO INFORMACJI właśnie. Mają prawo nie tylko pytać o ODPOWIEDZIALNOŚĆ, ale jej oczekiwać i żądać od JNP. Tyle teoria...
 
Parking przy ul. Szczytnej w niedzielne południe
- tylko dla kolesiobarczyków (?)
Bo co? Bo Straż Miejska ma wolne?

Po raz kolejny polecam się w kwestii haseł promocyjnych dla naszego miasta, jak zwykle za free (jak tu - Toruń MMM, tu - zabytki TYLKO na dotyk, i tutaj). Tym razem: Toruń miasto prawiePRAWA. A może lepiej: Toruń miasto (prawie)LEWE? (i nie chodzi tu o historyczną aluzję 😉).

piątek, 27 stycznia 2017

SNYCERKI CUDA - TEŻ Z PRZESZŁOŚCI


Cuda, a raczej cudo, bo jedną fotografię archiwalną chciałam tu pokazać. Czytelnicy Historii sztuki Torunia zapewne poznają ten zabytek nieistniejący, niestety.


Cudo znajdowało się w kamienicy przy ul. Szczytnej 12, należącej do burmistrza Johanna Gottfrieda Rösnera = najbardziej znanego burmistrza Torunia z racji... utraty przezeń głowy (wyrokiem sądu, po wydarzeniach tumultu toruńskiego w 1724 roku). 
Niezwykle bogata klatka schodowa (choć na foto już w nie najlepszym stanie) uzmysławia, jak niepełna jest dzisiejsza ocena toruńskiej snycerki okresu nowożytnego wielu realizacji po prostu nie znamy! (bo nie przetrwały...).

Klatka schodowa, ul. Mostowa 6,
fot. Książnica Kopernikańska,
niżej - stan sprzed kilku lat, fot. z sieci.
 

Barokowe wnętrza miejscowych kamienic znamy tylko fragmentarycznie, "za pośrednictwem" pojedynczych elementów wystroju, jak np. malowane stropy, klatki schodowe i ich elementy. Toruńską wysoką (wielką) sień
zwaną duszą domu można opisać na podstawie źródeł pośrednich i analogii z sieniami kamienic w Gdańsku. Podłogę, zwykle z tafli kamiennych, z czasem zastąpiono posadzką drewnianą (XVIII w.). Schody ulokowane były w tylnym kącie sieni, bywały w bogatszej wersji kręcone, z figurami, jak te znane nie tylko torunianom w kamienicy Pod Gwiazdą.
P
rzetrwała do dziś także figura żołnierza rzymskiego z klatki schodowej przy ul. Żeglarskiej 7, do niedawna w Muzeum Okręgowym a dziś w tejże, odrestaurowanej kamienicy, mieszczącej Muzeum Diecezjalne. To rzadkie przykłady zachowanej świeckiej snycerki toruńskiej roboty. Inną klatkowo-schodową figurę znamy m.in. z fotografii zachowanej w Książnicy (ul. Mostowa 6).
Tu dygresja dotycząca figury Ateny / Minerwy z klatki schodowej domu Pod Gwiazdą. Wedle jednej z miejscowych opowieści w czasie niebezpieczeństwa, pożaru lub najazdu wroga, duch Torunia zaklęty w posąg miał wyruszać ze starej sieni, aby bronić miasta, co odnoszono nawet do wydarzeń 1920 roku, kiedy pod Toruń podchodziły wojska Tuchaczewskiego.

Ściany wielkiej sieni kamienic okresu baroku często zdobiła drewniana boazeria, bywało że rzeźbiona, albo tafelki ścienne, stropy dekorowały malowidła na deskach lub kasetony. O
prócz pieca kaflowego ustawiano tu najlepsze meble, cenne srebra, fajanse i porcelanę, aby pochwalić się zamożnością i dobrym smakiem.



Ulica Żeglarska w Toruniu,
rycina ze zbiorów Książnicy Kopernikańskiej.

Swego rodzaju przedłużeniem wysokiej sieni na zewnątrz były przedproża, z ozdobnymi przedpiersiami z kamiennych płyt lub metalowych krat. Ze względów funkcjonalnych
aby nie ograniczały szerokości ulicy już w XIV w. określano ich dopuszczalne parametry. Na początku XIX w. można było zobaczyć jeszcze przedproże przy domu Eskenów. Dziś tylko przy ul. Żeglarskiej, kiedyś najbardziej reprezentacyjnej ulicy w mieście, którą wiodła Droga Królewska (Via Regia).

Kto nie zna jeszcze dzieła SHS-u,
zapraszam do lektury!
(O książce zob. tutaj.)