Szukaj na tym blogu

wtorek, 9 września 2014

80-LECIE STOWARZYSZENIA HISTORYKÓW SZTUKI - ANKIETA i nie tylko...




Wszystkich zainteresowanych kulturą i sztuką Torunia oraz historią sztuki zapraszam do głosowania w ANKIECIE Z OKAZJI 80-LECIA STOWARZYSZENIA HISTORYKÓW SZTUKI (1934-2014) (tutaj).
Prosimy o wskazanie tych naszych działań, dokonań i publikacji z okresu ostatniego 25-lecia, które uznacie za NAJciekawsze, z różnych względów NAJważniejsze. Więcej informacji na temat propozycji znajdziecie w ABECADLE TORUŃSKIEGO SHS-u.
Ankieta obejmuje ostatnie ćwierćwiecze (1989-2014), jako że rok 2014 jest rokiem 25-LECIA WOLNEJ POLSKI.

Kilka z ankietowych propozycji...



...wśród których i nasze wielkie dzieło
- pierwsza od 1933 roku monografia sztuki Torunia.

Podsumowanie wyników ankiety planujemy podczas dorocznego spotkania w dniu św. Bernwarda, patrona historyków sztuki, na które już teraz ZAPRASZAMY! (18 listopada, godz. 17.00, Centrum Dialogu Społecznego, ul. Łazienna 22). Będą też niespodzianki dla Gości!

Za nieocenioną pomoc i opracowanie technicznej strony ankiety serdecznie dziękujemy Panu Mirosławowi Salicie.

Przekażcie proszę informację o ankiecie
wszystkim potencjalnie nią zainteresowanym.
Z góry za to dziękuję.

poniedziałek, 8 września 2014

REICHA SZLACHETNE NIEPOSŁUSZEŃSTWO WOBEC WŁADZY (MIEJCA I LUDZIE)



Wróćmy do osoby księgarza Juliusza Reicha, o którym była mowa w majowym poście. O którym wiemy między innymi to, że wydawał pocztówki (także tutaj).

W kolekcji pocztówek Tamary i Krzysztofa Klunderów, po dokładnej analizie ich powiększeń, znalazłam wizerunek... gabloty reklamowej Reicha, opisanej we wspomnianym wyżej poście! Oto jak wyglądała ta witryna (z prawej), około 1900 roku.

Fragment pocztówki przedstawiającej Elisabethstrasse (ob. ul. Królowej Jadwigi),
około 1900 r.
Ze zbioru Tamary i Krzysztofa Klunderów.



W 1. dekadzie XX w. prasa donosiła o procesach przeciw dawniejszemu odpowiedzialnemu redaktorowi „Pielgrzyma”, p. Juliuszowi Reich(owi), a obecnemu współpracownikowi Gazety Toruńskiej, m.in. w sprawie jego nieposłuszeństwa wobec władzy. Szlachetnego nieposłuszeństwa...

Pierwszy proces odbył się w lutym 1904 roku, przed izbą karną w Gdańsku.
Oskarżonemu zarzucano obrazę komisarza policyjnego p. Mauracha z Gdańska, której rzekomo oskarżony miał się dopuścić w artykule z Bobowa, omawiającym rozwiązanie zebrania Towarzystwa ludowego na sali Deutsches Haus w Starogardzie, w sierpniu roku zeszłego. W sprawie tej odbyły się już poprzednio trzy terminy, w których p. R. został na mocy par. 193 uwolniony.
Przeciw wszystkim tym wyrokom założył prokurator państwowy rewizyę i osiągnął w czwartym terminie, że oskarżonego, nieprzyznając mu wspomnianego paragrafu, skazano na 30 marek kary lub 3 dni więzienia i poniesienie wszystkich kosztów. Przeciw wyrokowi temu złoży teraz p. R. apelacyę.


Podczas kolejnej rozprawy, w roku 1907, dotyczącej sprawy nauczania religii w języku ojczystym, Reich zagrożony był karą pięciuset marek grzywny albo stu dni więzienia.W poniedziałek d. 4. stawał  przed izba karną ziemiańską w Toruniu redaktor naszego pisma p. Juliusz Reich, oskarżony o wzywanie do nieposłuszeństwa dla władzy, którego dopatrzono się w ogłoszonym przez nas oświadczeniu księży dekanatu lubawskiego i przejętym z „Dziennika Śląskiego” artykule pewnego księdza o nauce religii.
Bronił oskarżonego p. adwokat Mielcarzewicz z Torunia. Obrońca wniósł o zażądanie od rejencyi zatwierdzenia, iż różni nauczyciele samodzielnie zaprowadzili niemiecką naukę religii nawet na stopniu najniższym. Sąd ten wniosek odrzucił. Prokurator wniósł, żeby naszego redaktora za każdy artykuł skazano na 3 tygodnie więzienia, a za obydwa razem na 4 tygodnie. Obrońca p. adwokat Mielcarzewicz wykazywał, że oskarżony nie wzywał do nieposłuszeństwa. Ogłoszone przez niego artykuły roztrząsały tylko zasadniczo sprawę nauki religii i doszły do wniosku, że należy ją udzielać w języku ojczystym dzieci.
Sąd skazał p. Reicha za oświadczenie księży na 300 marek, a za artykuł „Dziennika Śląskiego” na 200 marek, czyli razem na 500 marek kary albo 100 dni więzienia.

niedziela, 7 września 2014

CO WOLNO W NASZYM MIEŚCIE JEDNYM, A CO - DRUGIM... (KALENDARIUM CODZIENNOŚCI)

Czyli: "co wolno panu wojewodzie, to nie tobie..." W wydaniu tu i teraz.
Starówka świętuje piernikowo - i dobrze. Z dużym udziałem Muzeum Etnograficznego (tak, tak, Etnograficznego...).

Świętuje też Kopernik na cokole - ubrany w fartuszek ze świątecznym logotypem. A przecież NIE WOLNO PRZEBIERAĆ / STROIĆ / OZDABIAĆ MIKOŁAJA! Bo grozi to dewastacją, uszkodzeniem monumentu. Przypomnę, że tak zdecydował Miejski Konserwator Zabytków. Oczywiście w trosce o zabytek...  

Wniosek = tak wyglądają "rzeczowe argumenty" i konsekwencja toruńskich decydentów. I troska (czy "troska"?) o zabytki. Jednym wolno, innym nie. Ot, taki sobie przykładzik lokalnej hipokryzji.
Czy zgadniecie / wiecie, jakie jest kryterium przyzwolenia? Kto należy do "jednych", a kto - do "drugich"? (nie tylko w tym przypadku...).

O mnie

Moje zdjęcie
TORUNIARNIA i TORUNIARKA – jak firma i jej przedstawicielka. Tak właśnie ma być. Toruń to moja „firma”, na rzecz której pracuję od lat. Ten drugi neologizm – co do genezy analogicznie jak szafiarka. Toruniarką jestem od dawna. A zacięcie edukacyjne i przymus działania na rzecz dobra wspólnego należą do katalogu moich (licznych) wad. Jestem historykiem sztuki, zabytkoznawcą, regionalistką, muzealniczką (raczej byłam; zwolniona po ponad 26 latach pracy w Muzeum Okręgowym, zob. http://forum.pomorska.pl/mobbing-w-torunskim-muzeum-dyrektor-to-nas-nie-dotyczy-t92558/). Pracuję społecznie w Stowarzyszeniu Historyków Sztuki. Będzie o: kulturze i sztuce Torunia, o zabytkach, rzemiośle artystycznym i wątkach obocznych. Także o mojej dzielnicy – Podgórzu. Rzeczy nowe, stare, wnioski, refleksje i pytania. Oby ciekawe... /TORUNIARKA – Katarzyna Kluczwajd/ https://www.facebook.com/katarzyna.kluczwajd Blog nie mógłby zaistnieć bez prac Andrzeja R. SKOWROŃSKIEGO – najlepszego fotografa dokumentalisty sztuki toruńskiej i w Toruniu. Andrzej ma zdjęcie każdego miejscowego zabytku i ciekawego miejsca, a jego ogromny album jest zawsze otwarty dla badaczy, tak jak On – dla przyjaciół.