Szukaj na tym blogu

wtorek, 18 września 2018

FESTIWALU OBIETNIC NIE BĘDZIE

Dziś, 18 września 2018 roku, o godz. 12.12 rozpoczęła się konferencja prasowa, podczas której Komitet Wyborczy Wyborców MY TORUŃ zaprezentował kandydatów do rady Miasta. Pierwszy napisał „Oto Toruń”. (Info też w innych mediach, tu filmik.)

Oto moja wyborcza wizytówka
w formie skondensowanej:

Historyczka sztuki, muzealniczka, regionalistka, społeczniczka, blogerka, autorka książek o dawnym Toruniu i popularyzatorska wiedzy o mieście.

Podgórzanka, której nie jest wszystko jedno, że lewobrzeże to Toruń kategorii B.
Podgórzanka, która przyłożyła paluszek do wykreowania
mody na Podgórz / zapotrzebowania na „zwiedzanie Podgórza” 😃
Szczegóły? proszę bardzo: m.in. Podgórz Widmo wspólnie z Domem Muz = jedyna w Toruniu aplikacja do e-zwiedzania!; 
spacery historyczne, fotograficzne /i tu; Toruńskie Spacery Fotograficzne/, inne;
konferencje i publikacje (Stowarzyszenie Historyków Sztuki);
spotkania dla miłośników historii Podgórz sprzed lat (Książnica Kopernikańska; 
popularyzacja wiedzy w każdej formie (filmiki, i tu)
o książkach i artykułach nie wspominając. 

Zależy mi na zmianie modelu zarządzania miastem – na działaniu zespołowym, wspólnie, bo miasto to MY
Zależy mi na budowaniu poczucia przynależności, czyli na edukacji kulturalnej i obywatelskiej – są nierozerwalnie związane. Zależy mi na równouprawnieniu lewobrzeża.

My Toruń / mój Toruń / nasz Toruń to 
miasto WWW:
wspólne, wyGODNE, wizjonerskie


Ukoronowane swymi walorami, 
na rzecz których pracują ci u podstaw: MY.
Nie jest mi wszystko jedno,
 więc pracuję, działam, angażuję – się i innych.

Mam też marzenie = centrum kulturalne (jak kiedyś, przedwielu laty…) w budynkach z pruskiego muru przy Poznańskiej 6-8, podgórskim odpowiedniku Bydgoskiej 50-52 (to symbol zabytków ginących na naszych oczach; społeczne zaangażowanie może pomóc tylko w budzeniu i kształtowaniu wiedzy i świadomości torunian…, choćby przy pomocy słów tylko). 
Wyimaginowane przez mnie centrum Bernera nazwałam wspólnicą = wspólna ulica + wspólna świetlica. Z naciskiem na WSPÓLNA. Marzenie... = prawie jak stół z powyimaginowanymi nogami 😄 Ale przecież kultura jest jednym z ważnych mechanizmów rozwoju miasta














niedziela, 16 września 2018

MY TORUŃ = ZALEŻY MI

Zależy mi na moim mieście, więc kandyduję. Znowu 😊
Do Czasu Mieszkańców dołączyło grono osób podobnie myślących o mieście = wspólnie tworzymy MY TORUŃ. 


OTO INFO PODSTAWOWE (z fb) - wkrótce więcej szczegółów szczegółowych😏

My Toruń = niepartyjny i niezależny komitet wyborczy

Kim jesteśmy? Jedynym niepartyjnym i niezależnym komitetem wyborczym w Toruniu. Bazujemy na doświadczeniach radnych Czasu Mieszkańców i nowych środowisk, które tworzą ten projekt. 
Czas Mieszkańców stworzyli społecznicy, aktywiści miejscy i zaangażowani w życie swojego miasta mieszkańcy i mieszkanki Torunia jako alternatywa dla zabetonowanego lokalnego układu politycznego. Do Rady Miasta dzięki uzyskanym głosom w 2014 wprowadzili 4 radnych. Jako jedyny klub byli i są w opozycji do rządzącej miastem koalicji PO, PiS i prezydenta Zaleskiego. Są także współzałożycielami Kongresu Ruchów Miejskich, ogólnopolskiej federacji organizacji politycznych, która skupia już ponad 40 miast. Wiele z nich aktywnie angażuje się w wybory samorządowe. Zobacz więcej o ruchach miejskich w Polsce.
Dziś po 4 latach zbierania doświadczenia, w przededniu kolejnych wyborów samorządowych, Czas Mieszkańców łączy się z nowymi środowiskami. Projekt My Toruń tworzą również lokalni przedsiębiorcy. Skupiamy także naukowców i ekspertów w zarządzaniu samorządem, artystów, nauczycieli i sportowców oraz działaczy. 
Wystawiamy listy wyborcze we wszystkich okręgach wraz z kandydatem na prezydenta Torunia. Będziemy realną alternatywą dla partyjnych komitetów wyborczych.
Aktualna specyficzna i wyjątkowa sytuacja polityczna w naszym mieście, wymusza podjęcie zdecydowanych działań. Fasadowość konsultacji, budżetu partycypacyjnego pokazuje jak pięknie opowiadamy o naszym wspólnym mieście, ale nie przekłada się to na rzeczywistość. Głosu mieszkańców nie uwzględnia się przy podejmowaniu kluczowych decyzji m.in. przy budowach wielkich arterii, wycinkach i wydatkach, które nie są nam potrzebne. Zarządzanie miastem nie może polegać na działaniach mających na celu utrzymaniu władzy i zaspokajaniu potrzeb określonych grup. Rada Miasta i prezydent muszą realizować potrzeby mieszkańców Torunia.
Nowy program dla Torunia zaprezentujemy już niebawem.
Można się jeszcze włączyć? 
Oczywiście, zapraszamy do współpracy, zapraszamy do kontaktu. Chcesz pracować przy kampanii, masz pomysł na swoje osiedle, dzielnice czy ulice?
W każdej sprawie prosimy pisać lub dzwonić. 
Ty, ja, My!Toruń

ZALEŻY i Tobie ? Dołącz 😊 
e-mail: kontakt@mytorun.pl
tel. +48 518 648 462



środa, 12 września 2018

PIERNIKOWEGO PODGRYZANIA KU...LTURALNEGO CIĄG DALSZY

Smutne. Żałosne. Nie wiem, jakich słów użyć dla skomentowania ciągu dalszego skandalu ze szkalowaniem Żywego Muzeum Piernika. Tym bardziej, że aktywną stroną w rzucaniu kłód pod nogi prywatnemu biznesowi jest Urząd Miasta i Prezydent, który poprzez swojego urzędnika zlecił: jednostki Urzędu Miasta aby nie powinny „promować podmiotów prywatnych które działają na niekorzystny wizerunek miasta (dot. Żywego Muzeum Piernika).

za: http://smallsaphire.blogspot.com/2013/12/
pierniki-po-studencku.html

W kolejnym artykule, będącym rekcją na oświadczenie dyrektora Muzeum Okręgowego Marka Rubnikowicza, "pomysłodawcy" tej "idei", Marzena Markowska pisze: Sprawa potraktowania Żywego Muzeum Piernika przez toruńskich urzędników, o której jako pierwszy napisał portal WaszaTurystyka.pl, jest coraz szerzej nagłaśniana w mediach. Pojawił się też obszerny komunikat dyrektora Okręgowego Muzeum w Toruniu, Marka Rubnikowicza. Z którego jasno wynika, że w rozmowie z nami minął się z prawdą. I że w sumie to nie bardzo wiedział co robi, zgłaszając swój wniosek na posiedzeniu rady. 
Okazuje się, że "moralny obowiązek" (znów słowo na "m" 😂😂😂) skłonił Pana dyrektora Rubnikowicza na "reakcję" na coś, czego sam nie słyszał: Bo coś zostało powiedziane na jakiejś konferencji, której tematu pan dyrektor nie zna i w której sam nie uczestniczył. A skąd wiemy, że nie uczestniczył? Bo tak się składa, że mowa tu o organizowanym przez naszą redakcję III Forum Promocji Turystycznej, które odbyło się 19 kwietnia we Wrocławiu. W artykule przytoczony jest fragment dyskusji ze wspomnianego Forum, o tym kto był pierwszy: Żywe Muzeum czy oddział Muzeum Okręgowego, a także konkluzja Pana prezydenta. Konkluzja, którą przewidziałam. Smutne. Żałosne.
Smutne, żałosne tym bardziej, że piernikowa tradycja jest WSPÓLNA, wszak historia nie jest niczyją własnością. Zamiast łączyć siły i razem działać dla efektu synergii takie oto zaściankowe rozróbki po toruńsku. Tak samo anachroniczne jak sposób myślenia o mieście. I zarządzania nim (beton i asfalt przez ludźmi, a przecież chodnik niczego nie wymyśli...).

poniedziałek, 10 września 2018

PIERNIKOWE PODGRYZANIE KU…LTURALNE PO TORUŃSKU


Smrodek lekki, żeby nie powiedzieć: fetor, rozpełzł się ostatnio w naszym mieście, i wcale nie jest to smrodek niewinny przypalanego piernika.
Smrodek ów dotyczy skandalu urzędnicy tępią zdobywcę Złotego Certyfikatu Polskiej Organizacji Turystycznej, czyli Żywe Muzeum Piernika (artykuł Adama Gąsiora i Marzeny Markowskiej). Zwalczanie konkurencji z wykorzystaniem stanowiska służbowego rozpoczął dyrektor Muzeum Okręgowego Marek Rubnikowicz, a podjęli przedstawiciele Urzędu Miasta. Rubnikowicz postawił wniosek: niepromowanie podmiotów prywatnych, które działają na niekorzyść miasta, mając na myśli rzekome działania przedstawicieli Żywego Muzeum Piernika. (…) Rubnikowicz poszedł drogą wiodącą na granice prawa – to, co zrobił, podpada pod art.14 p. 1 i art. 26 p 1. ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Wspomogli go w tym urzędnicy: jednostki podlegające Urzędowi Miasta Torunia otrzymały od Wydziału Promocji i Turystyki pismo, z którego dowiedziały się, że nie powinny „promować podmiotów prywatnych które działają na niekorzystny wizerunek miasta (dot. Żywego Muzeum Piernika).” Bez wyjaśnienie, na czym polega owo szkodliwe działanie. Nie do wiary!

Autorzy artykułu zadają pytanie: Jakie decyzje w stosunku do swoich pracowników (Rubnikowicza i Banaszczuk-Kisiel) podejmie prezydent Torunia Michał Zaleski? Ja wiem – żadne, jak w przypadku poprzednich skandali z udziałem tego pana (przypomnę sprawę „mobbingu, którego nie ma”, zlekceważoną przez organ założycielski Muzeum; wcześniej był wielki skandal (o wielkie pieniądze) dotyczący dotacji przyznanej przez p. Rubnikowicza (wówczas Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków) miejscowej firmie konserwatorskiej z tzw. funduszu... powodziowego.
Do retorycznego pytania autorów dodam własne: dlaczego lokalne media dzielnie milczą* o sprawie? 
*Zwracam honor - tego samego dnia, co post, pojawił się artykuł w "Nowościach", dziś (11 IX) krótkie info tamże, z zapowiedzią, że szerzej o temacie wkrótce.
Aktualizacja nr 2 - dziś też artykuł w "Pomorskiej". (Czyli mój post był przed tradycyjnymi mediami 😆).
Aktualizacja nr 3 - jest i komunikat Muzeum Okręgowego w tej sprawie. Najbardziej ubawił mnie argument o "moralnym obowiązku" 😆😆😆 (takie ładne słowo na "m").
 
Dodam też pytanie kolejne, skierowane do prezydenta (ironiczne rzecz jasna): czy władza lokalna ma prawo promować osoby psujące wizerunek miasta?

Tak oto władcy Torunia "dbają" o lokalną przedsiębiorczość – zapraszamy biznes do Torunia! 😂😂😂
Tak oto wyrażają "zainteresowanie dla kulturotwórczej pracy" na rzecz miasta – zapraszamy kreatywnych! 😂😂😂
Tak oto władze "kreują nową jakość" znaku Made in Toruń – czy w tym kontekście nie będzie jak „pocałunek śmierci”? 😂😂😂

Fot. Piotr Marach

A propos kreatywności: smrodek ów w okresie wyborczym można twórczo / tfurczo wykorzystać. Halo, spece sztabu wyborczego prezydenta od bilbordów i haseł! W cenie unikatowość i oryginalność, więc polecam hasło na bilbord:

Skandaliści* = specjaliści od ku…ltury: TYLKO TORUŃ!

Powala, prawda? 😂😂😂 Intryguje. Zmusza do myślenia. Wciąga, jak zagadka (kryminalna 😉). Nie to co te nudne, typowe, ograne bilbordy z liczbami świadczącymi o dokonaniach osobistych prezydenta:
--- o tysiącach drzew posadzonych (ku…lturalnie pominięto milczeniem te wycięte i uschnięte masowo nowe nasadzenia
--- o dziesiątkach zakupionych autobusów i tramwajów (choć TKB = Toruńskie Komory Beztlenowe wciąż na fali) 
--- o setkach, tysiącach ton asfaltu i betonu, milionach sztuk kostki betonowej (parafrazując celne stwierdzenie prof. Marka W. Kozaka: beton-asfalt niczego nie wymyśli...)
--- itp. itd.

Ooo, jeszcze przyszedł mi do głowy pomysł na tfurczą 😂😂😂 modyfikację:
Skandaliści* = specjaliści od ku…ltury: 


niedziela, 9 września 2018

SUBIEKTYWNY SŁOWNIK WYBORC(Z)Y (4)


SEMPER FIDELIS – wielkie słowa, ale też wielka wartość: zawsze lojalna/lojalny, wierna/wierny, oddana/oddany, rzetelna/rzetelny, uczciwa/uczciwy. Wielkie słowa, wielkie wyzwanie. Przyjęło się rozumieć tę frazę w kategoriach wiary i religii, ale obejmuje ona znacznie więcej znaczeń.

Semper fidelis – komu?, czemu? Warto pomyśleć o tym szczególnie intensywnie teraz, w czasie przedwyborczym, w odniesieniu do licznych pretendentów do licznych funkcji oraz foteli, stołków (i innych mebli znaczących 😉).
Wierni komu? Szefowi / wodzowi? Czy bezrefleksyjne, bezwzględne posłuszeństwo wobec władzy jest zaletą? Czy wspólne decydowanie o losach nas wszystkich ma odbywać się w trybie dyskusji i negocjacji czy w „trybie wojskowym”? = rozkaz! - tak jest! Czy w jakikolwiek sposób dobru wspólnemu służyć może konformizm, egoizm?
Wierni czemu? Zasadom / wartościom czy mamonie? (w tychże wspomnianych wyżej meblach znaczących między innymi wyrażanej…). Wierni czemu i czy SEMPER? Czy może raczej okazjonalnie, kiedy to się opłaca?

Czas ocen i podsumowań wyborczo-decyzyjnych nastał. 
Znowu. 
Cztery lata minęły nie wiedzieć, kiedy.  
A ja SEMPER FIDELIS 😊 Teraz w Czaso-Mieszkańcowej poszerzonej formule = MY TORUŃ
Bo miasto to MY, mieszkańcy.

Niedługo miną 4 lata,
od kiedy to już na wejściu do mojej twierdzy (my home is my castle)
jestem oficjalnie opisana jako CzM 😊

Choć wiem, że nie zmienię świata na lepszy, że skorygować go w najmniejszym nawet stopniu nie jestem w stanie, to wierność zasadom wymaga odpowiedzialność, a więc aktywności, wierność ideałom – zaangażowania, aby choć w tej mikro skali mieć poczucie potencjalnego współdecydowania. Dla mnie nie festiwal wyborczych obietnic wszystkiego-za-darmo jest najważniejszy, ale CEL PODSTAWOWY: aby głos mieszkańców wyrażany był przez radnych samodzielnych i nie bezradnych. Aby - dzięki temu - głos mieszkańców był SŁUCHANY. MY TORUŃ zabiegamy o miasto przyjazne dla mieszkańców

Czasem niezgoda na zło jest kosztowna i boli (co przerabiałam w pracy w Muzeum Okręgowym), ale bierność jest przyzwoleniem na to, co nieakceptowa(l)ne. Idźcie głosować! 

Jeśli masz
problemy do zasygnalizowania,
pomysły na wspólne wygodne miasto,
potrzebę dyskusji o potrzebach mieszkańców,
(może też ochotę do pracy na ich rzecz...),

zapraszamy do siedziby MY TORUŃ

przy ul. Mickiewicza 61.

O mnie

Moje zdjęcie
TORUNIARNIA i TORUNIARKA – jak firma i jej przedstawicielka. Tak właśnie ma być. Toruń to moja „firma”, na rzecz której pracuję od lat. Ten drugi neologizm – co do genezy analogicznie jak szafiarka. Toruniarką jestem od dawna. A zacięcie edukacyjne i przymus działania na rzecz dobra wspólnego należą do katalogu moich (licznych) wad. Jestem historykiem sztuki, zabytkoznawcą, regionalistką, muzealniczką (raczej byłam; zwolniona po ponad 26 latach pracy w Muzeum Okręgowym, zob. http://forum.pomorska.pl/mobbing-w-torunskim-muzeum-dyrektor-to-nas-nie-dotyczy-t92558/). Pracuję społecznie w Stowarzyszeniu Historyków Sztuki. Będzie o: kulturze i sztuce Torunia, o zabytkach, rzemiośle artystycznym i wątkach obocznych. Także o mojej dzielnicy – Podgórzu. Rzeczy nowe, stare, wnioski, refleksje i pytania. Oby ciekawe... /TORUNIARKA – Katarzyna Kluczwajd/ https://www.facebook.com/katarzyna.kluczwajd Blog nie mógłby zaistnieć bez prac Andrzeja R. SKOWROŃSKIEGO – najlepszego fotografa dokumentalisty sztuki toruńskiej i w Toruniu. Andrzej ma zdjęcie każdego miejscowego zabytku i ciekawego miejsca, a jego ogromny album jest zawsze otwarty dla badaczy, tak jak On – dla przyjaciół.