Szukaj na tym blogu

czwartek, 6 listopada 2014

POLICJANT-PIORUNOCHRON



Taka sobie ciekawostka. Znów pokazująca, że wszystko już było... 

W Gazecie Toruńskiej latem 1905 roku napisano, iż pewien jegomość zachował się haniebnie w stosunku do policjanta, za co został odpowiednio ukarany.
„Nazwać policjanta piorunochronem nie wolno, bo wyraz piorunochron przystosowany do policjanta jest obraźliwy. Policyanci noszą pikelhauby dla ozdoby i parady. Pewien robotnik, który, gdy się policyant zbliżał, krzyknął głośno: – Oto idzie piorunochron!, został skazany przez sąd ławniczy w Katowicach na 15 mk. kary lub 3 dni więzienia.” 
Ot, majestat władzy...

(...i nieodparte aktualne skojarzenia...)
za: https://www.facebook.com/sarkazmer/photos/a...

CzM - KIM JESTEM? TAKIE TAM ROZWAŻANIA...



Nie jestem politykiem. Nie chcę być politykiem. Nie jest moim marzeniem „udział w sprawowaniu władzy” – jak definiuje się tę sferę działalności.
Z racji zawodu i tego, co robię społecznie i „toruńsko”, w jakimś stopniu, od dłuższego czasu, jestem osobą publiczną, ale muszę przyznać się do tego, że nie bardzo lubię tę rolę. Ale akceptuję, bo jest konsekwencją tego, co jest dla mnie ważne. TYLKO akceptuję – nie jest dla mnie ta rola docelowa i najważniejsza.
Owszem, moim celem jest wywieranie wpływu. Zawsze było. Dłuuugo przed czasem czaso-mieszkańcowym :-). Ale przede wszystkim w kategoriach etycznych. W tym wspólnym działaniu chodzi mi przede wszystkim o powrót Wielkich Nieobecnych, czyli zasad i wartości, bez których nic nie idzie tak, jak powinno, bez których społeczeństwo obywatelskie nie ma szans rozwoju. Czyli - co teraz? Wywieranie wpływu na rzecz transparentności władzy, upodmiotowienia „przedmiotu” naszej lokalnej władzy (czyli torunian), na rzecz szacunku do człowieka. Każdego.
Ta wola „poprawiania świata” wynika z jednej strony z wyniesionych z domu zasad, z drugiej – krytycznego widzenia rzeczywistości. Pełnego jej obrazu – „dwuocznie”. Tego, co dobre, i tego, co złe, bez wyjątków.


Piękna fasada. Czy na pewno?
Jedni widzą tylko pozytywne strony rzeczywistości
(czasem na zasadzie myślenia życzeniowego"...)

Tu drugie oblicze tej samej kamienicy.
Inni widzą tylko to, co złe i szpetne.
A pełny obraz składa się z wielu elementów
- to białe, czarne i wszystkie odcienie szarości.
Teoria "dwuocznego widzenia" na przykładzie toruńskiej kamienicy.
Każdy widzi, co chce i / lub potrafi dostrzec (i zrozumieć).
Udawanie, że problemów nie ma, to droga donikąd. To tak jak ze strusiem, który chowa głowę w piasek. Wówczas wystawia inną część ciała…
Teraz to moje dążenie do „wywierania wpływu” dostało ogromne wzmocnienie w postaci grupy świetnych ludzi myślących podobnie. Jestem silna siłą grupy. Także i moja sił(k)a działa na rzecz grupy. To znacznie więcej niż prosta suma – ma tu zastosowanie zasada synergii: 2 + 2 > 4. Taki efekt daje prawdziwa WSPÓŁpraca – to nasza wygrana już na tym etapie.
Moim celem nie jest posadka/stołek/władza, ale jak najlepszy wynik Czasu Mieszkańców. A stołek – o ile tak zadecydują Wyborcy – będzie tylko pochodną mojego zaangażowania na rzecz zmian. Zmian, których nie da się już zatrzymać.
Dla mnie ta energia grupy jest także niezwykle ważna z przyczyn osobistych. Dała mi (podobnie jak kilka innych osób) pozytywny zastrzyk energii / potężnego kopa i wiarę w to, że jest życie po depresji. Mało tego – że są, i to całkiem liczni, szaleńcy chcący naprawiać świat… :-) Moje decyzje życiowe i zachowania w jakiś sposób zdefiniowały złe doświadczenia związane z utratą pracy w paskudnych okolicznościach, długotrwała choroba, przez którą dwa razy byłam na krawędzi. To zmusza do refleksji i przewartościowań. Czaso-mieszkańcowi poprawiacze naszego toruńskiego świata pomogli mi ponownie się odnaleźć.

Takie znalazłam fajne zestawienie cech, wskazujące na to,
że należę do grupy z lewej :-)
I nie tytułowy sukces jest tu najważniejszy, ale to,
że "zielonym" lepiej się żyje. Im samym, i tym wokół nich.
Fot. za: Internet

środa, 5 listopada 2014

CzM - GAZETA WŁASNA


Mamy gazetę czaso-mieszkańcową!

Rozdajemy ją w różnych punktach naszego miasta,
w różnych godzinach. 
także tam, gdzie dojeżdżamy czasobusem.



Szukajcie nas WSZĘDZIE...

Jeśli chcecie gazetkę, a nie uda nam się spotkać, 
odezwijcie się do kandydatów CzM!


wtorek, 4 listopada 2014

CzM - MOJE MIASTO (audio!)



Co tu dużo mówić - obejrzyjcie proszę 


MOJE MIASTO... posłuchajcie.

I muzyki i słów.

I poMYŚLcie, czego chcecie w swoim mieście.


CUDA (WCALE NIE PRZEDWYBORCZE) - CHODZENIE PO… WODZIE



Bywa, że archaiczny język wymaga „tłumaczenia” z polskiego na polski. Bywa, że traktuje o przedmiotach, zjawiskach, zachowaniach dziś zapomnianych, więc wymagających wiedzy dla ich zrozumienia. Ale bywają też teksty NIEZROZUMIAŁE… Jak zacytowany poniżej, z Gazety Toruńskiej, z 1902 roku:
„Dziś popołudniu przechodził przez Wisłę nad przejazdem w wynalezionych przez siebie butach kapitan Grossmann. Wyratował on w ostatnich dwóch latach przeszło 20 ludziom życie za pomocą tych butów, które można oglądać w oberży nr 1 nad Wisłą.”

za: www.naszekicie.plpage=11

Ciekaaawe - „cudowne chodzenie po wodzie”?! Może potraficie wyjaśnić tę tajemnicę? 


Dziś chodzenie po wodzie jest możliwe
, ale to sztuczki albo waterball , ale ponad sto lat temu…?

O mnie

Moje zdjęcie
TORUNIARNIA i TORUNIARKA – jak firma i jej przedstawicielka. Tak właśnie ma być. Toruń to moja „firma”, na rzecz której pracuję od lat. Ten drugi neologizm – co do genezy analogicznie jak szafiarka. Toruniarką jestem od dawna. A zacięcie edukacyjne i przymus działania na rzecz dobra wspólnego należą do katalogu moich (licznych) wad. Jestem historykiem sztuki, zabytkoznawcą, regionalistką, muzealniczką (raczej byłam; zwolniona po ponad 26 latach pracy w Muzeum Okręgowym, zob. http://forum.pomorska.pl/mobbing-w-torunskim-muzeum-dyrektor-to-nas-nie-dotyczy-t92558/). Pracuję społecznie w Stowarzyszeniu Historyków Sztuki. Będzie o: kulturze i sztuce Torunia, o zabytkach, rzemiośle artystycznym i wątkach obocznych. Także o mojej dzielnicy – Podgórzu. Rzeczy nowe, stare, wnioski, refleksje i pytania. Oby ciekawe... /TORUNIARKA – Katarzyna Kluczwajd/ https://www.facebook.com/katarzyna.kluczwajd Blog nie mógłby zaistnieć bez prac Andrzeja R. SKOWROŃSKIEGO – najlepszego fotografa dokumentalisty sztuki toruńskiej i w Toruniu. Andrzej ma zdjęcie każdego miejscowego zabytku i ciekawego miejsca, a jego ogromny album jest zawsze otwarty dla badaczy, tak jak On – dla przyjaciół.