Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 9 marca 2015

KINOWY POTENTAT MÜLLER I JEGO ZŁĄCZONE TEATRY ŚWIETLNE (KALENDARIUM CODZIENNOŚCI)



Toruński potentat branży kinematograficzno-filmowej Max Müller w połowie lutego 1913 roku połączył Odeon Lichtspiele przy Gerechtestr. 3 (ob. ul. Prosta 5) ze swoimi pozostałymi teatrami świetlnymi. Były to: Zentral Theater i Welt Biograph przy Rynku Nowomiejskim, róg ul. Prostej. Tak powstało przedsiębiorstwo pod nazwą Vereinigte Müller’s Lichtspiele (Müllera Złączone Teatry Świetlne).
Już wiosną tego roku Müller zapraszał publikę nie tylko na widowiska świetlne, ale także na koncerty smyczkowe w wykonaniu piętnastu muzyków, którzy grali utwory m.in. Edvarda Griega, Johannesa Brahmsa, Jacquesa Offenbacha, a także na występy miejscowych orkiestr: 61. Regimentu Piechty i 15. Regimentu Artylerii. Ten ostatni zespół występował również w Kinematograph-Theater Metropol. Przedsprzedaż biletów prowadził Louis Wollenberg przy Breitestr. (ob. ul. Szeroka).
Wspomniany Metropol Müller niebawem także włączył do swoich Złączonych Teatrów Świetlnych (1915).

A tenże Metropol (ob. ul. Poniatowskiego) znajdował się nieopodal miejsca, w którym w okresie Drugiej Rzeczypospolitej wybudowano Dom Żołnierza i nowoczesne kino Mars (ul. Warszawska). Mars, w PRL-u kinoteatr Grunwald - dziś nieistniejący...



(Z mojej książki
„TORUŃSKIE TEATRY ŚWIETLNE, CZYLI KINA, WYTWÓRCZOŚĆ FILMOWA
I MIEJSCOWE GWIAZDY 1896-1939.
O kulturze czasu wolnego dawnych torunian”)
 

niedziela, 8 marca 2015

DZIEŃ KOBIET! - SIEDMIORO PRZYKAZAŃ MĘŻOWSKICH...



Gazeta Toruńska w 1882 roku zacytowała poniższą instrukcję na wypadek wyjazdu męża. Tak jakoś skojarzyło mi się z Dniem Kobiet...
„Amerykański dżentelmen zmuszony wyjechać za interesami, pozostawił żonie następującą instrukcją:
1. Z nikim nie mówić na kolei, nikomu nie dać przemówić do siebie prócz konduktora i odźwiernego na stacyi.
2. Gdziekolwiek pójdzie z wizytą nie wolno w salonie zasiąść, ani – broń Boże – zaśpiewać, chyba w obecności jakiegoś bliskiego członka rodziny.
3. Matki nie opuszczać więcej, jak na pięć minut – nie wychodzić i nie jeździć konno nawet z bratem, jeżeli matki przy tem nie będzie.
4. Żadnych wizyt nie oddawać ani przyjmować, chyba braci i ich żony.
5. Z żadnem z dawnych znajomych nie rozmawiać, nie dozwolić na przedstawianie sobie kogokolwiek. W razie, gdyby je się kto przedstawił, nie przemówić do niego.
6. Co wieczór pisać mężowi dokładne sprawozdanie z tego, co w ciągu dnia robiła, gdzie była, z kim mówiła i do kogo przemówiła.
7. W końcu przed odwiedzeniem matki wykonać przysięgę, że wszystkie powyższe przepisy święcie zachowa.
I co Wy na to? Wówczas, jak donosi Gazeta Toruńska, po otrzymaniu takiej instrukcyi małżonka podała skargę o rozwód”...

WITAJ WIOSNO!



Co prawda jeszcze kilkanaście dni do kalendarzowej wiosny, ale dziś tchnęła już słonecznym uśmiechem. A więc witaj wiosno!

Dzisiejszy, wiosenny wygląd
jednej w wystaw przy Rynku Staromiejskim :-)


Tak było w piątek (wcześnie) rano...

...a tak w sobotę.

czwartek, 5 marca 2015

SUBIEKTYWNIE (TSF) - WSZYSTKO PŁYNIE


Fot. Marek Mrozowicz


Wszystko płynie… Banał, prawda? Takie było moje pierwsze skojarzenie wywołane przez kapitalne zdjęcie Marka Mrozowicza. A kolejne – wciąż i bezustannie większym zachwytem napawa mnie natura (Natura) niż dzieła sztuki, choć jestem historykiem sztuki i od tej profesji w oglądaniu świata nie umiem / nie chcę się uwolnić. Choć czasem bywa ona obciążeniem…

Na fotografii to, co ludzkie, co jest wytworem naszych rąk i umysłów: toruńska starówka, nowy most przez Wisłę – chluba ostatnich lat, wydaje się małe, znikome, ulotne wobec potęgi żywiołu. To rzeka jest główną bohaterką obrazu. Żywa, bije od niej moc. Nurt wody pociąga, taki fizyczny i symboliczny zarazem, ale też umyka przed nami. Płynie. Od wieków. Natura nieskończona, powtarzalna, ale też za każdym razem inna. O każdej porze dnia i nocy, porze roku. Czasem kojąca, czasem niepokojąca, inspirująca – różnie, zależnie od naszych nastrojów.

Wszystko płynie i nic nie pozostaje takie samo. Zmienia się natura, a jej cykliczne odradzanie się daje nadzieję / energię / wiarę, zarówno w zmianę, jak i – trochę paradoksalnie – w trwanie. Zmieniamy się i my. Ale niezmienne pozostaje to, że widzimy to, co wiemy (i/albo to, co chcemy zobaczyć...), że nasze postrzeganie świata uwarunkowane jest doświadczeniami, wiedzą, emocjami, oczekiwaniami, sugestiami. W każdym obrazie, także obrazie natury, każdy z nas dostrzeże inne aspekty, szczegóły, co innego go zafrapuje. I to jest piękne. Na tym subiektywnym odbiorze / postrzeganiu polega SZTUKA – także sztuka natury. I sztuka życia.

Ta fotografia jest dla mnie jak przypowieść o tym, co ważne, o skali / proporcji wartości w naszej zwyczajnej codzienności. Daje punkt odniesienia – do mocy, Mocy Natury, jednakowej dla każdego, bez względu na wiek, płeć, rasę, wyznanie, stan posiadania itd. Taka egalitarna opowieść (żeby nie powiedzieć bajka…) o wolności i równości.

KOSMOS TORUŃ (KALENDARIUM CODZIENNOŚCI)


Chyba raczej kalendarium NIEcodzienności, bo taki oto KOSMOS spotykam idąc do pracy.
Planety układu słonecznego to pestka. Zwróćcie uwagę na napisy, efekty specjalne, choć niezamierzone, konteksty i otoczenie... :-)






I totalnie ko(s)miczna reklama. Po prostu odlot! Gdzie? - pawilon przy ul. Gagarina - Łukasiewicza - Reja.



O mnie

Moje zdjęcie
TORUNIARNIA i TORUNIARKA – jak firma i jej przedstawicielka. Tak właśnie ma być. Toruń to moja „firma”, na rzecz której pracuję od lat. Ten drugi neologizm – co do genezy analogicznie jak szafiarka. Toruniarką jestem od dawna. A zacięcie edukacyjne i przymus działania na rzecz dobra wspólnego należą do katalogu moich (licznych) wad. Jestem historykiem sztuki, zabytkoznawcą, regionalistką, muzealniczką (raczej byłam; zwolniona po ponad 26 latach pracy w Muzeum Okręgowym, zob. http://forum.pomorska.pl/mobbing-w-torunskim-muzeum-dyrektor-to-nas-nie-dotyczy-t92558/). Pracuję społecznie w Stowarzyszeniu Historyków Sztuki. Będzie o: kulturze i sztuce Torunia, o zabytkach, rzemiośle artystycznym i wątkach obocznych. Także o mojej dzielnicy – Podgórzu. Rzeczy nowe, stare, wnioski, refleksje i pytania. Oby ciekawe... /TORUNIARKA – Katarzyna Kluczwajd/ https://www.facebook.com/katarzyna.kluczwajd Blog nie mógłby zaistnieć bez prac Andrzeja R. SKOWROŃSKIEGO – najlepszego fotografa dokumentalisty sztuki toruńskiej i w Toruniu. Andrzej ma zdjęcie każdego miejscowego zabytku i ciekawego miejsca, a jego ogromny album jest zawsze otwarty dla badaczy, tak jak On – dla przyjaciół.