Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 7 listopada 2016

RESORT (DEZ)INFORMACJI I WYBORY RAD OKRĘGÓW



Podobno gdzieś tam na Bardzo Wysokich Szczeblach są specjaliści od dezinformacji :-) Wiecie: ukradł zegarek / ukradli mu zegarek = coś z tym zegarkiem było NIE TAK… 
W Toruniu też chyba działa taka komórka, choć nie do końca jawna, czego przykładem plakat informujący (dez…?) o wyborach do rad okręgów. Pomijam szczegół, że cudnie zaklejony w części tytułowej (naklejony = odfajkowany), a co tam, nieważne, co wybieramy.





Skoro wyróżnikiem – bo od lewej, w mocnej ramce – jest data, to wypadało podać porządek CHRONOLOGICZNY. Zachowano układ według numerów okręgów, choć wyróżnikiem jest data = układ dezinformujący (bajzel po prostu). Jeśli wyróżnikiem miały być numery okręgów, należało od tych numerów ZACZĄĆ, od lewej.

Stawczanie, jutro wszyscy NA WYBORY!

Na18.00 (lub 18.30, jeśli ktoś nie zdąży) do SP nr 14.
Nie mam Caracala, żeby dolecieć z roboty (do 18.00),
ale zainwestuję w taksówkę. Bądźcie!

niedziela, 6 listopada 2016

POLSKA POMORZANKA WIELOCZYNNOŚCIOWA - 2 (MIEJSCA I LUDZIE)



Józef Szwiec przejął POMORZANKĘ co najmniej u schyłku 1937 roku. Już w grudniu tego roku udostępnił salę grupie Plastyków Pomorskich na wystawę przedświąteczną. 


Swoje prace pokazały miejscowe tuzy świata plastyki: znany portrecista Edward Karniej z Wilna, od 1932 roku mieszkający w Toruniu; uczennica Władysława Skoczylasa – Zofia Woynianka, Ignacy Zelek z dynamicznym talentem (zob. też tutaj).

Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Były pastele Stanisława Millera, absolwenta Akademii Sztuk Pięknych we Wiedniu, profesora rysunku w miejscowym Gimnazjum Męskim im. Kopernika; soczyste w barwach prace Kazimierza Waluka, tchnące liryzmem Janiny Brejskiej-Malessy, akwarele Eryki Szulcówny (wł. Erika Schulze), Anny Szulce-Keperowej (wł. Anna Schulze-Köper; spolszczanie nawet nazwisk było typowe dla lat międzywojennych; np. Maurice Chevalier w prasie bywał nazywany... Maurycym), Ignacego Mazurka, no i świetnych braci Gęstwickich: Brunona i, nieżyjącego już wówczas, Feliksa (w toruniarni o nich tu i tutaj). 
Urządzano w Pomorzance także wystawy niemieckich torunian, wspomnianych: Eriki Schulze, Anny Schulze-Köper (I 1938).

Autoportret Eriki Schulz
z wystawy w Pomorzance,
Gazeta Gdańska, 1938.

Erika Schulz, wykształcona w Mannheim, odbyła podróże artystyczne do Anglii, Francji, Norwegii i Włoch. Pokazała w Pomorzance głównie akwarelowe martwe natury i pejzaże, a także autoportret. Warto wspomnieć, że Erika Schulze jako pierwsza w niemieckim – ponownie – Toruniu, w 1939 roku wystawiła swoje prace w księgarni Westphala przy ul. Szerokiej 10.
Anna Schulze-Köper, wykształcona w Brunszwiku, mieszkała w Toruniu od 1920 (1921?) roku. Co roku udawała się w inny rejon kraju, aby szukać piękna krajobrazów i tematów do swoich prac. Na wystawie zaprezentowała akwarelowe widoki z Borów Tucholskich, Polesia, Wołynia i Tatr. Rok wcześniej Schulze-Köper pokazała swoje konturowe wycinanki (scenki rodzajowe). Obie panie uczestniczyły w życiu Konfraterni Artystów.

Znak Konfraterni Artystów,
fragment druku ulotnego
ze zbiorów Książnicy Kopernikańskiej
w Toruniu.

Eksponowano też wystawy artystów spoza Torunia: Zofii Stankiewiczówny z Warszawy, Ludmiły Lange z Poznania (V 1938).

To za czasów Szwieca uruchomiona została na piętrze sala różowa. Wśród lokali miejscowych wyróżniała się ponoć doborem kolorów i umeblowaniem, które dobrano za życzliwą radą p. wojewodziny Raczkiewiczowej, żona wojewody pomorskiego Władysława Raczkiewicza.
Ściany są lekko różowe, oświetlone kinkietami z niklu i matowego szkła w kształcie kielicha kwiatowego, u sufitu znajduje się wielki owal z blisko 100 różnokolorowymi żarówkami. Okna zakrywa na całej szerokości koronkowa firanka z niklowym okuciem. Do odcienia ścian dobrane zostało całe umeblowanie: stoliki są z mahoniu, kryte szlifowaną płytą szklaną, pod którą znajduje się ręczna koronka. Kanapy i krzesła są wyściełane pomarańczowo-różowym pluszem, wykonanym na specjalne zamówienie, podobnie jak nakrycia z różowego szkła i porcelany z platynową obwódką. Ozdobą są szafki oszklone kryształem, na których znajdują się, na szklanych kulach, lampy abażurowe, marzenie niejednej pani. Wewnątrz szafek umieszczono artystyczne wyroby ceramiczne i ludowe. Parkiet jest pod ścianami kryty filcem, wykonanym na zamówienie w Wilnie. Fortepian i miejsce na orkiestrę uzupełnia wyposażenie lokalu, w którym właściciel zamierza urządzać m.in. także imprezy artystyczne, wieczorki literackie itp. Dzięki rzutkości właściciela Pomorzanki miasto otrzymało lokal publiczny o artystycznie wykonanym wnętrzu.
Tak opisano to wnętrze w „Słowie Pomorskim”, w grudniu 1938 roku.

Wyróżniała lokal także oferta kulturalna – organizowano tu imprezy społecznie użyteczne, jak np. spotkanie towarzyskie na rzecz pomocy bezrobotnym, z dancingiem i brydżem, przygotowane przez Miejski Obywatelski Komitet Pomocy Zimowej. W karnawale 1939 roku zabawę (dancig-bridż) urządziła sekcja imprezowa Polskiego Białego Krzyża. Atrakcją wieczoru był konkurs pączków. Kto znajdzie w pączku migdały, zostanie obwołany królem i królową! Wstęp za zaproszeniami, dochód na oświatę żołnierza. Zabawa była przednia, uczestniczyli w niej m.in. p. ministrowa Raczkiewiczowa, p. prezydentowa Raszejowa, pani pułk. Bołtuciowa i wiele innych osób. Dowcipną konferansjerkę prowadził p. por. Fordymacki. Bawiło się tu także Stowarzyszenie Przyjaźni Polsko-Belgijskiej.

W lutym 1939 roku odgrywano w sali różowej „Szopkę pomorską”, którą transmitowała toruńska rozgłośnia Polskiego Radia. Dochód na rzecz miejskiego komitetu pomocy bezrobotnym.

Słowo Pomorskie, 1939.
Wiosną można było obejrzeć w Pomorzance rewię mód Polskiego Białego Krzyża, z udziałem znanych firm toruńskich, m.in. Witolda Korzeniewskiego (konfekcja); dochód na oświatę żołnierza. Korzeniewski, po półtorarocznej praktyce w Chicago i Nowym Jorku, we wrześniu 1938 roku zmodernizował swój dom handlowy w światowym stylu i reklamował go jako największy dom towarowy na Pomorzu.

Wszystko to pod egidą Józefa Szwieca, o którym niebawem.

czwartek, 3 listopada 2016

POLSKA POMORZANKA WIELOCZYNNOŚCIOWA - 1 (MIEJSCA I LUDZIE)



Pierwszorzędny i największy lokal na Pomorzu – tak reklamowała się POMORZANKA w niemiecko-języcznym przewodniku po mieście z 1925 roku.
za: Pixabay

Na początku lat 20. XX w. POMORZANKA przy ul. Szerokiej 20 funkcjonowała jako bar (Księga adresowa z 1923 roku). Szybko stała się miejscem imprezowania lokalnej bohemy i znanym miejscem na kulturalnej mapie Torunia. Poświęcano jej uwagę w noworocznych szopkach (np. 1923/1924
). 


W Pomorzance została wypracowana lokalna „nowa świecka tradycja”
:-) (jak dziś powiedzielibyśmy, cytując filmowego klasyka). O czym mowa? O finałach balów w Pomorzance właśnie, dokąd, już nad ranem, goście udawali się na finalny barszczyk lub czarną kawę, ...przyczem przypominano sobie przeszłoroczną pobalową uchwałę w Pomorzance udania się morzem na pomoc Amunalachowi [Chan Amanullah, król Afganistanu 1926-1929], który widać z braku tej pomocy nie utrzymał się na tronie w swojem Afganistanie... Po takim „zakończeniu końca balu” zwykle niezbędne były dorożki samochodowe (czyli taksówki)…

Pomorzanka należała do najbardziej lubianych toruńskich lokali, obok Parku Wiktorii, Tivoli, Grand Café nazywanej Grandzią, które oferowały strawę nie tylko dla ciał, ale i dla ducha, zapewniały doborowe towarzystwo. Tu po prostu należało bywać. Pomorzanka to nie tylko restauracja – odbywały się tu koncerty, kameralne ekspozycje malarstwa, wieczory operowe i klasyczne (lata 20.), koncerty „tematyczne”, np. muzyki francuskiej, którą wykonywała orkiestra w oryginalnych francuskich strojach (1925). Entuzjaści gry w bilard mieli do dyspozycji salę bilardową, a nawet mogli uczestniczyć w konkursach bilardowych (1928).

za: Pixabay
W latach międzywojennych Pomorzanka należała do: Antoniego Nalaskowskiego (1923), Gracjana Dąbrowskiego (1925-1927), Stanisława i Sylwestra Murawskich (1932), Władysława Murawskiego (1936), Józefa Szwieca (koniec 1937 r.). 

C.D.N.

 

PAPO-TARAS

Minęło zaledwie kilka miesięcy i w sprawie dziurawego tarasu w pawilonie usługowym przy ul. Fałata 35 (z biblioteką między innymi) JUŻ jest postęp
Najpierw, kilkanaście dni temu, walające się od dawna luźne płytki cudownie zniknęły :-) Czekamy, co dalej, napięcie narasta... I co? I okazało się, że jakiś pomysłowy Dobromir wpadł na pomysł, aby powierzchnię tarasu pokryć... papą :-D



Taki oto papo-dywan mamy,
na razie w łatach (nie mylić z: "w ratach")

Roboty trwają od kilku dni. Leje, pada i wilgoć, ale trwają. Ciekawe jak potraktowany zostanie mocno wyszczerbiony ostatni wejściowy stopień? ("ulubiony" przez osoby mniej sprawne ruchowo). I jakie będą papo-efekty latem?

środa, 2 listopada 2016

LEWOBRZEŻNE TAJEMNICE

SIĘ DZIEJE w sprawie zabytków LEWOBRZEŻA, to znaczy konferencji planowanej na 26 listopada. Odkrywam ciekawe historie, rozszyfrowuję tajemnice :-) W Archiwum oczywiście, między innymi dzięki przygotowaniom do wystawy PODGÓRZ SPRZED LAT.
Wiem już na przykład, gdzie była pierwsza siedziba magistratu, jak to było z chłodnią-rotundą... Udało się  niedawno odkryte duchy liter (Michał  Wiśniewski + Literołap) połączyć z konkretną knajpą. Będzie więcej zapewne info-niespodzianek :-)
Wszystko to na konferencji i wystawie.

A na razie TYLKO :-) ulotka z programem (proj. Kamil Snochowski) - z prośbą o udostępnianie! Zaproście znajomych!



 

O mnie

Moje zdjęcie
TORUNIARNIA i TORUNIARKA – jak firma i jej przedstawicielka. Tak właśnie ma być. Toruń to moja „firma”, na rzecz której pracuję od lat. Ten drugi neologizm – co do genezy analogicznie jak szafiarka. Toruniarką jestem od dawna. A zacięcie edukacyjne i przymus działania na rzecz dobra wspólnego należą do katalogu moich (licznych) wad. Jestem historykiem sztuki, zabytkoznawcą, regionalistką, muzealniczką (raczej byłam; zwolniona po ponad 26 latach pracy w Muzeum Okręgowym, zob. http://forum.pomorska.pl/mobbing-w-torunskim-muzeum-dyrektor-to-nas-nie-dotyczy-t92558/). Pracuję społecznie w Stowarzyszeniu Historyków Sztuki. Będzie o: kulturze i sztuce Torunia, o zabytkach, rzemiośle artystycznym i wątkach obocznych. Także o mojej dzielnicy – Podgórzu. Rzeczy nowe, stare, wnioski, refleksje i pytania. Oby ciekawe... /TORUNIARKA – Katarzyna Kluczwajd/ https://www.facebook.com/katarzyna.kluczwajd Blog nie mógłby zaistnieć bez prac Andrzeja R. SKOWROŃSKIEGO – najlepszego fotografa dokumentalisty sztuki toruńskiej i w Toruniu. Andrzej ma zdjęcie każdego miejscowego zabytku i ciekawego miejsca, a jego ogromny album jest zawsze otwarty dla badaczy, tak jak On – dla przyjaciół.