Szukaj na tym blogu

środa, 20 września 2017

SPRAWSTWO DZIEJOWE – Z MOIM UDZIAŁEM!



Nie-sa-mo-wi-tą wiadomość dostałam od Piotra Bireckiego – rzecz dotyczy tytułowego „sprawstwa dziejowego”, w którym mam swój udział. Ależ mam satysfakcję! Jak zawsze, kiedy fakty biorą górę nad manipulacją, kiedy prawda tryumfuje (a nie są to okazje zbyt częste…). Tym bardziej, że tym razem to Prawda w Wielkim Wymiarze, bo rzecz dotyczy Adolfa Schwammbergera, a konkretnie jego prawdziwego oblicza i aktywności w Toruniu w okresie II wojny światowej.  


Dawno, dawno temu, jeszcze w muzealnych czasach, pracowałam nad tematem utraconych i zagrabionych muzealiów i zabytków toruńskich. Opracowanie to przepadło w dyrektorskim śmietniku, choć dziś Muzeum do tematu strat wojennych powraca, w ramach „odgórnego trendu”. Krótko później Piotr Birecki pracował nad monografią sztuki Torunia w okresie okupacji, więc ze względu na zbieżność problematyki rozmawialiśmy o faktach, obiektach i szczegółach. To wówczas – oburzona historycznym przekłamaniem – prosiłam i molestowałam Piotra o ingerencję w internetowe hasło Wiki dotyczące Schwammbergera (prosiłam, bo mój niemiecki zbyt kiepski…). Piotr zainteresował się tematem, uruchomił niemieckie kontakty i dziś JEST EFEKT!
Hasło FürthWiki zostało poprawione i zasadniczo zmienione przez środowisko regionalistów z Fürth, rodzinnego miasta Schwammbergera. Tekst nie przedstawia go już jako świetnego historyka, archiwistę i regionalistę o dużych zasługach; jest też Schwammberger z czasu II wojny światowejkat zabytków toruńskich. Co ciekawe, hasło uzupełniono o wojenne zdjęcia z Torunia, wśród których jest - uwaga! - kadr z opisanymi przeze mnie niedawno drzwiami intarsjowanymi z krzyżacko-germańsko-hitlerowską historią miasta. Prawda historyczna zyskała głos. To ważne.

za: https://www.fuerthwiki.de/wiki/index.php/Adolf_Schwammberger
(fotografia w zbiorach Archiwum Państwowego w Toruniu)

To nie koniec. Piotr powiedział o inicjatywie społeczności Fürth = to zmiana nazwy ulicy, której patronuje wspomniany „bohater”. Można powiedzieć: łał! Ale na jeszcze większe ŁAŁ! zasługuje fakt, że jedna ulica w Fürth ma otrzymać nazwę... TORUŃSKA! Niesamowite. I ważne dla budowania Prawdziwej Pamięci o faktach z czasów II wojny.
Wspaniałe jest to, że upomnienie się o Prawdę wywołało taką reakcję. Piotrze, dziękuję za działanie! Fürthowianie, dziękuję za SZACUNEK DLA FAKTÓW!


Cała ta sytuacja to dowód, że metodyczna PRACA, konsekwencja i zaangażowanie dają efekty. Przynajmniej czasami. Że historie buduje się z elementów, jak puzzle – chciałam powiedzieć, ale nie, nawet nie. Buduje się ją z najkruchszych nawet mikro drobinek – skrupulatnie odkrywanych, gromadzonych i kojarzonych. To ogromna satysfakcja, że mam w tym procesie swój (mikro)udział. 

Często zadaję sobie pytanie, 
nie tylko jako historyczka, ale i jako zwykły człowiek, 
czy mamy wpływ na historię i jej postrzeganie
To jedna z odpowiedzi.

niedziela, 17 września 2017

STOLARSKO-DRZWIOWE WOJENNE ODKRYCIE



Najbardziej oryginalny "gryzd",
jaki spotkałam w Archiwum 😏

Praca w archiwum ma to do siebie, że czasem przynosi niespodzianki – miło, gdy są miłe 😊. Niespodzianek warunkiem niezbędnym jest dobra pamięć (detali) i odpowiednia / rozległa wiedza, żeby każda, najbardziej nawet drobiazgowa informacja „miała się gdzie przyczepić”.

Archiwum Państwowe w Toruniu
Przy okazji innych poszukiwań znalazłam info o stolarzu, który w 1942 roku wykonał skrzydła-zamknięcie do dwóch okien (szer. ok. 2,5 m, wys. 3,6 m) do kawiarni Dworu Artusa, według rysunku prof. Döllgasta (wówczas nastąpiła zmiana wystroju lokalu). To Albert Müller i jego zakład stolarstwa artystycznego (Kunsttischlerei), Lipsk, Elisenstrasse 42.

Omawiane drzwi na okładce;
fotografia archiwalna w zbiorach Muzeum Okręgowego w Toruniu
(drzwi niezachowane).
Müller zainteresował mnie
wcześniej ze względu na inne dzieło – dwuskrzydłowe drzwi intarsjowane do sali posiedzeń (Sitzungsaales im Stadthause), o ciekawej ikonografii. Drzwi te określano – błędnie – jako związane z Ratuszem, a faktycznie były przeznaczone do gmachu niemieckiego "ratusza", urządzonego przez okupantów w gmachu d. Urzędu Wojewódzkiego Pomorskiego (ob. Urząd Marszałkowski). Wspomina o drzwiach Piotr Birecki w książce o sztuce Torunia w okresie okupacji (s. 48, il. 26.)

Zabytek ten znamy dzięki archiwalnym fotografiom w zbiorach Muzeum Okręgowego (publikacja /wysoko/ płatna!, więc sorki...) oraz zdjęciu z kolekcji Biblioteki Uniwersyteckiej (genialne zbiory działu Dokumenty Życia Społecznego), ale tu tylko stanowią tło. Zainteresowanych szczegółami dekoracji odsyłam do mojej książ(ecz)ki „Krzyżacka ORBIta”, z cyklu „Toruń SPACErkiem” – tam obrazek (po uiszczeniu opłaty w Muzeum).

Ze zbioru Biblioteki Uniwersyteckiej:
ślubowanie radnych miejskich w 1945 roku.
Niżej fragment, ale czytelność detali kiepska...


Sceny figuralne przedstawiają: 
1/ Krzyżaków przybywających Wisłą w roku 1231,  
2/ mieszczan na nabrzeżu portowym ze statkami w tle,  
3/ postać Mikołaja Kopernika,  
4/ bogato odzianych torunian na tle kamienicy, 
5/ odparcie szwedzkiego ataku na Toruń w 1629 roku = ostrzał z murów miejskich podczas wojny polsko-szwedzkiej (1626-1629),
6/ przełomową dla Niemców datę „1793”, związaną z powrotem miasta do niemieckich korzeni,  
7/ hitlerowskich żołnierzy witanych kwiatami w 1939 roku, 
8/ nazistowską młodzież przy pracy w 1940 roku.


Drzwi o niemiecko-narodowej, nacjonalistycznej ikonografii (dzieje miasta od jego lokacji w 1231 roku do okresu współczesnego, tj. II wojny światowej) zaprojektował Willy Lütcke (1905 Gdańsk – 1982 Szczecinek), znany grafik, malarz i rzeźbiarz, wykonał w 1941 roku wspomniany Albert Müller, wówczas mający siedzibę w Lipsku przy Sophienstrasse 25. Autorem fotografii jest Kurt Grimm (1942).

czwartek, 14 września 2017

ŁYSKOWSKIEJ ŚLAD NAMACALNY

Wciąż nie nadążam, mimo urlopu – a może właśnie dlatego? Zaniedbuję toruniarnię co nieco z powodu książek szykowanych na listopad i grudzień...

Z dużym opóźnieniem, ale z ogromną radością, donoszę o kolejnym śladzie dotyczącym mojej bohaterki Joanny Łyskowskiej. Mojej bohaterki – nie waham się tak powiedzieć, skoro to ja odkryłam ją dla historii kultury popularnej Torunia. Wcześniej informacjami o Niej i fotografiami zechciała podzielić się Donata Matecka.
Po artykule w „Nowościach”, na 100-lecie pierwszego kina stałego w mieście, powołanego do życia w 1907 roku przez Joannę właśnie, na terenie Viktoria Park, odezwał się Piotr Bartlewicz, jej prawnuk, z informacją o miejscu pochówku prababci. Pytanie o to kończyło mój Nowościowy tekst…

 

Joanna Łyskowska jest pochowana, wraz z mężem Wojciechem, na cmentarzu św. Jerzego, w starej jego części blisko ul. Gałczyńskiego. Jak powiedział Pan Piotr, data śmierci na nagrobku wymaga korekty – to marzec, a nie luty.
Rozmowa z Panem Piotrem była inspirująca, być może ciąg dalszy tego kinowo-Łyskowskiego ciągu dalszego znajdzie finał podczas kolejnej konferencji z cyklu „Zabytki toruńskie młodszego pokolenia”. Nie chcę zdradzać szczegółów, zanim nie sprawdzę, co znajdę w Archiwum.



I taka refleksja przyszła mi do głowy, wobec żywej ostatnio dyskusji na temat ulicologii, patronów pierwszego i drugiego sortu itd.: może należałoby pomyśleć o stosownym miejscu dla Joanny Łyskowskiej?

środa, 13 września 2017

ZEGARMISTRZOWSKIE HISTORIE I ANTYSEMITYZM (KTÓREGO NIE BYŁO...)

Tak to jest, kiedy jedno archiwalne zdjęcie uruchamia w rozumku całą machinę skojarzeń... Tym razem pretekstem był artykuł w Albumie Rodzinnym "Nowości" sprzed kilku tygodni i pytanie Romana Sucha: czy poznajecie miejsce uwiecznione na fotografii? Ja poznałam😉 i od razu zaczęła budować się opowieść o tym, co lubię - o jednym ze znanych toruńskich zegarmistrzów: Moritzu Grünbaumie.

Thorner Presse, 1913.

Artykuł opublikowany został w Nowościach = tam świetnie widać tytułowe zdjęcie (z kapitalnymi szyldami), ale tekst w całości dostępny tylko dla prenumeratorów. Więc Moritz występuje też w toruniarni. W kontekście tych czasów nie mógł nie pojawić się wątek antysemityzmu w lokalnym wydaniu, ze znanym hasłem "swój do swego po swoje", o rodowodzie sięgającym lat... 70. XIX w.



Artykuł pociafciany - dla lepszej czytelności 😊


O mnie

Moje zdjęcie
TORUNIARNIA i TORUNIARKA – jak firma i jej przedstawicielka. Tak właśnie ma być. Toruń to moja „firma”, na rzecz której pracuję od lat. Ten drugi neologizm – co do genezy analogicznie jak szafiarka. Toruniarką jestem od dawna. A zacięcie edukacyjne i przymus działania na rzecz dobra wspólnego należą do katalogu moich (licznych) wad. Jestem historykiem sztuki, zabytkoznawcą, regionalistką, muzealniczką (raczej byłam; zwolniona po ponad 26 latach pracy w Muzeum Okręgowym, zob. http://forum.pomorska.pl/mobbing-w-torunskim-muzeum-dyrektor-to-nas-nie-dotyczy-t92558/). Pracuję społecznie w Stowarzyszeniu Historyków Sztuki. Będzie o: kulturze i sztuce Torunia, o zabytkach, rzemiośle artystycznym i wątkach obocznych. Także o mojej dzielnicy – Podgórzu. Rzeczy nowe, stare, wnioski, refleksje i pytania. Oby ciekawe... /TORUNIARKA – Katarzyna Kluczwajd/ https://www.facebook.com/katarzyna.kluczwajd Blog nie mógłby zaistnieć bez prac Andrzeja R. SKOWROŃSKIEGO – najlepszego fotografa dokumentalisty sztuki toruńskiej i w Toruniu. Andrzej ma zdjęcie każdego miejscowego zabytku i ciekawego miejsca, a jego ogromny album jest zawsze otwarty dla badaczy, tak jak On – dla przyjaciół.