Szukaj na tym blogu

czwartek, 25 maja 2017

CENTRALNIE ZAZDROSZCZĘ! – O RZECZACH WARSZAWSKICH


ZAZDROSZCZĘ – choć to z zasady obce mi odczucie – wyzwania, jakim było stworzenie nowej ekspozycji stałej w Muzeum Warszawy. Centralnie, bo ze stolicy (taki wyjątek w toruniarni, z racji muzealnego skrzywienia...).

Dostałam zaproszenie, a do tego miło spersonalizowane, na środowy wernisaż w wersji exclusiv 😊 = RZECZY WARSZAWSKIE. (Dziękuję!, także za bodziec do przepracowywania wciąż jeszcze trwającej fobii muzealnej, wiadomo po czym…).

Sądzę, że w jakimś sensie wystawa wyznacza nowy sposób muzealnego opowiadania historii, w tym przypadku Warszawy, ale może to być historia każdego miasta, regionu, czy okresu.  Odbiega od koncepcji takiej, jak w Muzeum Powstania Warszawskiego – gdzie historia wydarzenia staje się właściwie historią mitu, czy Muzeum Drugiej Wojny Światowej, gdzie grozę wojny, która dotyka wszystkich bez wyjątku cywilów i wojskowych, pokazano w skali makro – w odniesieniu do społeczeństw i w rozumieniu globalnym, mechanizmów prowadzących do konfliktów zbrojnych.

RZECZY WARSZAWSKIE zachowują optykę jednostki, historia miasta = miejsca do mieszkania widziana jest „z poziomu” jego mieszkańca (tu zdjęcia).

Krótko o tym, to co według mnie ważne i czego ZAZDROSZCZĘ.

-- Najważniejsze są MUZEALIA – chwała kuratorom! Nie multimedia, techniczne sztuki, e-gadżety, scenografie i makiety. Uznawane już za swego rodzaju anachronizm, a dla mnie od zawsze stanowiące uzupełnienie ekspozycji. Chyba że mamy do czynienia z ludeum, a nie muzeum.

-- Najważniejsze są MUZEALIA starannie dobrane do konceptu historycznej narracji – chwała kuratorom za nie-nadmiar, za wyważenie proporcji, różne stawianie akcentów – skłaniających do refleksji, pytań, poszukiwań.

-- Wielka Historia przełożona jest na historie codzienne warszawian, a te opowiedziano za pomocą RZECZY. Rzeczy przeróżnych: wysokiej klasy artystycznej – od malarstwa, rysunku i grafiki, przez rzeźbę, wyroby rzemiosł artystycznych (te srebra…) itd., przez fotografię i pocztówki, po zabytki kultury popularnej, jak suweniry warszawskie na przykład. I Syrenki we wszelkich możliwych wersjach (Henryka Grunwalda genialne…). Szczególnie cenne jest włączenie do toku narracji obrazowej właśnie tych ostatnich, bardziej „pospolitych”.
(Takie historie codzienne, choć tylko słowem, staram się także przedstawiać w toruniarni.)

-- Historie opowiedziane są nieliniowo, w formie gabinetów tematycznych, gdzie epoki, wydarzenia, ludzie spotykają się w RZECZACH właśnie. Pozwala to poznawać / kreować różne obrazy Warszawy, oglądać je z wielu stron. Pozwala wracać i zanurzać się w historie ponownie.
To trochę tak, jak w mojej książce (czyli opowieści o mieście tylko słownej wersji) Toruń jest… jaki? Wizja miasta zależy od Ciebie (Toruń 2010).

-- Taka forma ekspozycji wymaga aktywności intelektualnej – to wielki walor, choć dla niektórych zapewne mankament… Dodam, że wystawa wymaga tez aktywności… fizycznej 😉, np. przy wyciąganiu szuflad z rycinami (ciekawy sposób ekspozycji = tajemnica + radość odkrywania połączone z zabezpieczeniem muzealiów na podłożu papierowym).

-- Świetnym uzupełnieniem RZECZY są info-grafiki: z mnóstwem informacji podanych w przystępny i atrakcyjny graficznie sposób. Tablice pozwalają na skojarzenia dat, faktów, miejsc, statystyk, charakterystyk i wyliczeń wszelakich. Miasto w pigułce.

-- Trudne do aranżacji wnętrza przyrynkowych kamienic zaadaptowano na sale ekspozycyjne w nowoczesny sposób, z szacunkiem dla materii zastanej – jak to w muzeum. Są też pomieszczenia dla celów edukacyjnych, no i biblioteka – cudo! RZECZY WARSZAWSKIE publikowane z minionych ponad 150 lat – publikacje papierowe dostępne dla czytelników! Są co prawda takę w e-wersjach, ale oryginał to co innego...

Na koniec wernisażu goście zostali obdarowani książką-katalogiem i niespodzianką. Książka-katalog ma oryginalną formę: każdy z gabinetów został przedstawiony za pośrednictwem kilku wybranych eksponatów, których dotyczą opisy (w szerszym kontekście) i fotografie – w skali 1:1, czyli czasem przedmiot w całości, czasem fragment tylko, czasem detal z fragmentu zaledwie. Ten rodzaj niedopowiedzenia stanowi zachętę do poszukiwań dopełnienia = do odwiedzenia Muzeum.


Niespodziankę stanowiło eleganckie pudełko z napisem rzeczy warszawskie i obowiązkową Syrenką w nowoczesnej wersji. Otwieram z ciekawością, co też kryje, a tam… pusto. Tylko napis Z miłości do rzeczy.
No tak, to oczywiste. Pudełko MUSIAŁO być puste, bo to my mamy je wypełnić naszymi RZECZAMI, naszymi historiami. Być może przetrwają i będą kiedyś istotne, a może nie? Pudełko już nie jest tylko RZECZĄ, ale staje się symbolicznym przedmiotem, który łączy nas z historią opowiedzianą już w Muzeum przez RZECZY WARSZAWSKIE, te starsze... Staje się znakiem zachęcającym do refleksji nad historią, a tym samym – do troski o jej kształtowanie: nie tylko przez RZECZY, ale postawy etyczne i relacje z drugim człowiekiem, przez różne formy aktywności i pracy. Dawno nie dostałam tak inspirującego prezentu, dziękuję!


Nie mam pewności, czy o to chodziło Autorom (?). Nawet, jeśli nie, jeśli to tylko moja interpretacja, to pokazuje ona, jak różną rolę mogą odgrywać RZECZY w połączeniu z historią. I pewną dozą kreatywności
😉




2 komentarze:

  1. Dziękujemy za wnikliwą i celną analizę.
    Takie były intencje przyświecające naszemu projektowi Wystawy!

    Pozdrawiamy serdecznie Agnieszka Łańko, Michał Sokołowski, Patryk Żurawski

    OdpowiedzUsuń
  2. Skoro dobrze odczytałam intencje = przekaz dobrze sformułowany :-) Pozdrawiam całą ekipę!

    OdpowiedzUsuń

O mnie

Moje zdjęcie
TORUNIARNIA i TORUNIARKA – jak firma i jej przedstawicielka. Tak właśnie ma być. Toruń to moja „firma”, na rzecz której pracuję od lat. Ten drugi neologizm – co do genezy analogicznie jak szafiarka. Toruniarką jestem od dawna. A zacięcie edukacyjne i przymus działania na rzecz dobra wspólnego należą do katalogu moich (licznych) wad. Jestem historykiem sztuki, zabytkoznawcą, regionalistką, muzealniczką (raczej byłam; zwolniona po ponad 26 latach pracy w Muzeum Okręgowym, zob. http://forum.pomorska.pl/mobbing-w-torunskim-muzeum-dyrektor-to-nas-nie-dotyczy-t92558/). Pracuję społecznie w Stowarzyszeniu Historyków Sztuki. Będzie o: kulturze i sztuce Torunia, o zabytkach, rzemiośle artystycznym i wątkach obocznych. Także o mojej dzielnicy – Podgórzu. Rzeczy nowe, stare, wnioski, refleksje i pytania. Oby ciekawe... /TORUNIARKA – Katarzyna Kluczwajd/ https://www.facebook.com/katarzyna.kluczwajd Blog nie mógłby zaistnieć bez prac Andrzeja R. SKOWROŃSKIEGO – najlepszego fotografa dokumentalisty sztuki toruńskiej i w Toruniu. Andrzej ma zdjęcie każdego miejscowego zabytku i ciekawego miejsca, a jego ogromny album jest zawsze otwarty dla badaczy, tak jak On – dla przyjaciół.